Kategorie

sobota, 2 czerwca 2018

Patrol Żandarmerii (również: "Być gazetą")

TO OPOWIADANIE NIE JEST MOJEGO AUTORSTWA

Zostało uratowane z kopii nieistniejącej już strony internetowej  (clippo, bazylisheq, hydeparkowa grupa gay historie lub coś jeszcze innego). Były to początki internetu i mojej przygody z erotyką. Ratuje je przez wzgląd na kolejne pokolenia. Nie czerpię żadnej korzyści z tego tytułu. Jeśli jesteś autorem tego tekstu lub wiesz kto nim jest możesz skontaktować się ze mną w sprawie uznania autorstwa, edycji lub usunięcia ze strony. 
=======================================

Naprawdę dobrze czuje się tylko w mundurze. Dlatego też, choć nie jestem żołnierzem czasami wychodzę na ulicę w kompletnym umundurowaniu. Pewnej nocy, choć miałem przepisowo ogolony łeb na „rekruta”, opinacze wyglancowane na błysk, wyprasowany i zapięty na ostatni guzik mundur, „zhaltował” mnie patrol Żandarmerii Wojskowej przy Dworcu Wschodnim w Warszawie. Wiedziałem doskonale, ze cywilom nie wolno nosić munduru. Próbowałem się tłumaczyć:
– Panowie, proszę uwierzcie, że jadę do dziewczyny, która rzuciła mnie mimo, iż zagroziłem pójściem w takim przypadku do wojska na ochotnika, do spadochroniarzy. Panowie, pożyczyłem ten mundur na ta okazje od kumpla, który ma urlop z wojska. Wiem, ze będzie miał przejebane tak jak i ja lub nawet gorzej, ale jeżeli mnie wypuścicie przyrzekam, że zrobię wszystko co każecie, tylko nie róbcie z tego afery. Darujcie mi tym razem. Błagam!
– Zrobisz wszystko kocie zafajdany co panowie Żandarmi rozkażą? Będziesz posłusznym sługą? W razie nieposłuszeństwa zostaniesz wypałowany! Zrozumiano?
Stojąc na baczność odparłem:
– Tak jest panie Dowódco!
– To będziesz nas zabawiał tej nocy, ni chuja nie chce się nam patrolować tego pierdolonego dworca. Pierwszy rozkaz dla ciebie kocie: oddajesz swoje dokumenty nam i za dziesięć minut stawiasz się z Gazetą Wyborczą, Nowym Wampem, piwem i prezerwatywami w magazynie bagażowym na tyłach dworca. Znamy bagażowego, magazyn w nocy jest zamknięty, ale on da nam klucze. Tam damy ci szkołę i zobaczysz, że nie łatwo jest być kotem żandarmów. Acha, gazetę masz trzymać w pysku jak pies. Zrozumiano?
– Tak jest!
– To odmaszerować do wykonania!
Zgodnie z rozkazem po dziesięciu minutach meldowałem się u bagażowego, który za udostępnienie lokalu mógł sobie popatrzeć na moją służbę. A było na co. Nie było tam stołu, więc ja służyłem za stół, na moich plecach rozgrywano partie pokera. Gdy skończył się alkohol i moje pieniądze zaczęła się prawdziwa służba. Musiałem klęcząc wyczyścić własnym beretem , a później wylizać do czysta buty wszystkim panom żandarmom, a było ich trzech. Najstarszy stopniem chciał się odlać więc naszczał mi do gęby trzy porcje, które musiałem połknąć i za nie podziękować. Gdy mi się już odbiło i mój pan zauważył u mnie odruch wymiotny zbił mnie gazeta po mordzie. W tym czasie inny oglądał „Nowego Wampa” drapiąc się w jądra. Kazał mi zostać jego kurwą. Chwycił mnie za głowę i moja morda zaczął ocierać swoje krocze. Kazał mi mówić cienkim głosem:
– Panie żołnierzu jestem taka mokra w środku. Zerżnij moją pizdę. Włóż swego ogromnego chuja w rozchylone wargi i jedne i drugie obejmą go ciasno i z rozkoszą będą pieścić, az do eksplozji.
Dowódca rzucił okiem na mój pysk i stwierdził, że nie będzie jebał w mordę kurwy z wąsem, napluł na mój ryj i wepchnął mi Wyborczą w zęby. Następnie rozkazał mi rozpiąć jemu i sobie spodnie od munduru, wyjąć jego armatnie dużego kalibru, odwrócić się, spuścić spodnie i pochylić się. Na wstępie położył na moje plecy „Nowego Wampa”, nałożył kondona na pałę, napluł mi w rów i pojechał… Dobrze, że miałem w gębie gazetę. Zacisnąłem zęby i tylko pojękiwałem dając dupy żandarmowi. W tym czasie dwóch pozostałych miało już swoje pały na wierzchu. Rozkazali mi, abym ich onanizował rękoma. Później podszedł magazynier i spytał tego, który posuwał mnie od tyłu, czy może włożyć mi do gęby swojego chuja zamiast gazety, a nie mył go od paru dni. Przekonałem się o tym gdy lizałem mu jądra i penisa, a później mu obciągnąłem, bo oczywiście otrzymał zgodę od tego z tyłu. Tak więc obsługiwałem na raz czterech facetów. Pewnie gdyby nie koje podniecenie nie byłbym w tym aż tak dobry. Zauważyli to moi treserzy i w nagrodę kazali mi się położyć na wznak na podłodze i po kolei każdy z nich spuszczał mi się wprost do rozdziawionej gęby. Gdy dowódca również do niej napluł mogłem całość połknąć. Nazwali mnie swoją gazetą i może dlatego na koniec służby rozkazali abym spuścił się na pierwszą stronę Wyborczej, na której były odciśnięte moje zęby, a następnie abym ją zeżarł razem z własną spermą. Zanim udało mi się to zrobić usłyszałem, że za tydzień mam kolejną służbę u żandarmów, a tymczasem jestem wolny. A do dziewczyny która mnie rzuciła już nigdy nie pojechałem. Wolałem zostać „Gazetą Żandarmów”.
Radek

niedziela, 22 kwietnia 2018

Nocna służba

TO OPOWIADANIE NIE JEST MOJEGO AUTORSTWA

Zostało uratowane z kopii nieistniejącej już strony internetowej  (clippo, bazylisheq, hydeparkowa grupa gay historie lub coś jeszcze innego). Były to początki internetu i mojej przygody z erotyką. Ratuje je przez wzgląd na kolejne pokolenia. Nie czerpię żadnej korzyści z tego tytułu. Jeśli jesteś autorem tego tekstu lub wiesz kto nim jest możesz skontaktować się ze mną w sprawie uznania autorstwa, edycji lub usunięcia ze strony. 
=======================================


Czego tym razem chcą? - myśli leniwie przebijały się przez opary snu. 
- Wstawaj ! - Dobra, wstaję, a raczej zwlekam się powoli z wozu. 
- Idź do szefa do kancelarii, ale piorunem - dyszy mi nad uchem zziajany dyżurny. 
Co znowu wykombinowało to stare trepisko? 
- Przyjmiesz służbę za Sobkiewicza, nie wrócił z przepustki - warknął przez zęby nasz kochany szefunio. 
- Ta jest - Jezuuu, jak ja lubię służby poza kolejnością, miałem wyskoczyć na stałkę. Zabiję dziada. 
Godziny wolno wlokły się, po wizycie kontrolnego zacząłem krążyć po korytarzu, żeby nie zasnąć. Kawa nie pomagała. Przez drzwi słychać było pochrapywania i posapywania, skrzypiały sprężyny metalowych łóżek. Zimno. Jakbym chętnie uwalił się na takim łóżeczku, przykrył szczelnie kocem. Najlepiej z kimś. 
Drzwi ostatniej sali były niedomknięte. Zamknę, bo chłopaki zmarzną. Zaraz, tam jest chyba tylko ten nowy, niedawno przyjechał z jakiejś szkółki. Niech mu zmarznie kita. No nie, taki nie będę. Napastowane buciory skrzypiały przy każdym kroku. Jak ja nie znoszę tego dźwięku. Zajrzę tylko, czy wszystko w porządku. 
Mrok sali rozjaśniały lampy z korytarza. Przy samych drzwiach leżał Misiek. Taki nieduży, krępy, małomówny, wiecznie jakby zaspany. To przezwisko samo do niego przylgnęło. Temu to ciepło. Koc odrzucony na bok. Rozpięta bluza piżamy ukazywała w całej okazałości tors i brzuch. Boże, jaki on jest zarośnięty. Ciemne włosy niemal całkowicie pokrywały rytmicznie unoszącą się klatkę i wydatny brzuszek. Ładny widok. Ale co to? Na spodniach piżamy wyraźnie rysował się kształtny wzgórek, charakterystycznie podrygując co jakiś czas. Chłopak postawił namiot, śni mu się coś miłego. Poczekam, nigdzie mi się nie spieszy. Szybki rzut oka na korytarz i powolutku przykleiłem się do futryny. Zaschło mi w gardle a ręce niespodziewanie się spociły. Trzeba wykorzystać taką okazję, przecież normalnie nie można zdradzić się nawet spojrzeniem. Co za męka przy wspólnych kąpielach. Przynajmniej sobie popatrzę. A Misiek jakby nic zaświstał przez sen i poruszył się, rozkładając szeroko nogi. Ala bomba, teraz miałem go jak na dłoni, pasek światła oświetlał dolną połowę wozu. Napięty fiutek co jakiś czas atakował wyraźnie materiał piżamy. Cudo. W podbrzuszu poczułem przyjemne mrowienie, mój maluch też zaczynał się budzić. Tylko spokojnie, w razie czego zamykam drzwi. Ciekawe, jak wygląda ten jego kawałek mięcha. Oj, można pomarzyć.
Misiek raz jeszcze świsnął, podrapał się po piersi. Zarost zachrzęścił pod palcami, króciutkimi i grubiutkimi, jak paróweczki. Ale nie odrzucił ręki, powoli zjeżdżał nią w dół. Co on zrobi? - serce zakołatało mi mocniej. A rączka powoli dotarła do namiociku i zaczęła go czochrać. No pewnie, ja też się podrapałem, bo begieesy zrobiły się ciasne, kutas twardniał, domagał się pieszczot.
Nagle skrzypnęły uchylane drzwi. Jednym skokiem znalazłem się na korytarzu. Szuranie klapek po podłodze wyjaśniło wszystko ? ktoś szedł do ubikacji. Wycofałem się na z góry upatrzone pozycje obronne ? biurko służbowe. Znowu szuranie i skrzypienie drzwi ? żadnym smarem nie można tego nasmarować ? i błoga cisza. Serce, które miałem w gardle wróciło na miejsce, oddech uspokoił się. Trzeba pójść zamknąć te cholerne drzwi. I znowu skrzyp, skrzyp. Kto wymyślił te buty?
Zajrzę tylko, rzucę okiem. Misiek leżał na boku. Koniec pieśni. Już chwytałem na klamkę kiedy przewalił się na plecy, z szeroko rozrzuconymi nogami. Namiocik też był. Jeszcze tylko chwilę,nie będę kusił licha. A rączka chłopaka znowu wylądowała na brzuchu i zdecydowanie ruszyła w dół.
Powoli objęła sterczący do góry niczym kopiec Kościuszki towar i równie powoli zaczęła go masować i ściskać. Wciągnął głęboko powietrze. Mi tego powietrza zabrakło. Przecież on normalnie wali sobie konika. Muszę to zobaczyć choćby nie wiem co. Mój konik bryknął gwałtownie. Wsadziłem rękę do kieszeni, dziura była na tyle duża, że bez kłopotów mogłem go pogłaskać. Dobrze że spodnie moro są takie obszerne.Chociaż i to czasami nie wystarcza. Ale dobrze maskuje. A Misiek niezmordowanie tłamsił swojego kutasa. Nagle kilka gwałtowniejszych ruchów i, przecież piżamy wojskowe nie mają guzików, z rozporka wyłoniła się czerwona, świecąca główka. Misiek jakby z ulgi przestał targać członka, końcówkami palców drapał tylko włosy u nasady trzona. Sztywny pal dumnie sterczał w górę. Odsłonięta główka, ciemna i błyszcząca, spora żołądź, reszta kryła się w rozporku. Rekordzista z niego żaden, ale jaki kutas gruby. Tak jak cały Misiek, niski i pękaty. Pięknie wyglądał. 
Ruchy mojej ręki zrobiły się szybsze, końcówka zaśliniła się. A Misio trącił parę razy czubek palcami, objął maczugę i znanym ruchem posuwisto zwrotnym, powolnym i miarowym masturbował się. Oddychał znacznie szybciej. To podziałało na mnie dodatkowo - drugą ręką masowałem sobie jądra przez spodnie. Wpatrywałem się w drgającą rękę, przymknąłem na chwile oczy. Mnie też spłycił się oddech. Znowu spojrzałem, niestudzenie główka pojawiała się i znikała pulchnej łapie. Przeniosłem spojrzenie na owłosiony brzuch, obrośniętą klatę i .......
O kurwa, on nie śpi. Ale zmoka. Wyraźnie wpatrywały się we mnie błyszczące, ciemne paciorki oczu. Znieruchomiałem z jedną ręką w kieszeni, drugą na jajach. Trza spierdalać jak mawia mój ulubiony dowódca plutonu w chwilach zagrożenia. Chłopak nie przerywał jednak walenia, drugą ręką zaczął pieścić pierś, ugniatając ją i głaszcząc. Przyspieszył ruchy, chrzęst drapanych włosów mieszał się regularnym mlaskaniem. Mój koziołek który błyskawicznie opadł, znowu podnosił się w górę, mocno już śliniąc spodenki. Po chwili wahania ująłem jednak szablę w dłoń, mocno ściskając pulsujące i ciepłe mięsko. Teraz to była regularna jazda na dwa baciki. Ja oparty o futrynę z łapą w kieszeni i Misiek, który wiercił się na łóżku, coraz wyraźniej posapując. Druga ręka intensywnie masowała tors młodego. A niech tam, co mam do stracenia, ale mi dobrze... Długo jednak to ja tak nie pociągnę. Wtem Misiek jęknął, wypchnął biodra w górę. W powietrze strzeliła biała smuga, która wylądowała mu na twarzy, i następna i następna, znacząc białymi śladami ciemny zarost piersi i brzucha. Ile on tego ma? Głaszcząc się delikatnie po pycie wypróżnił cały swój arsenał, a jego boleczek sterczał jeszcze lekko pochylony, okapując mleczkiem. Ja też miałem już dosyć, sperma trysnęła i rozlała ciepłem po majciochach i udach. Masując krocze wcierałem ją starannie, szybciej wyschnie. Misiek schował pisiorka do rozporka, zapiął guziki bluzy bez ścierania nasienia, nakrył się kocem i odwrócił do mnie plecami.
Ochłonąłem chwilę, zamknąłem drzwi i przysiadłem przy biurku. Ciężko zebrać myśli. Co zrobiłem?
Jestem gejem, ale starannie to maskuję. Na Miska nie spojrzałem nawet, jest tu za krótko, zresztą nie jest w moim typie. Może przypomniał sobie zabawy ze szczenięcych lat? Chyba nie podpucha? Na kompanii nie miałbym życia. Ty stary baranie, znowu pomyślałeś główką, a nie głową.
Rano, jak gdyby nigdy nic. Zaprawa, śniadanie, apel. Misiek znowu milczący, zaspany, norma.
Przez kilka kolejnych dni spokój. Unika mnie w łaźni, albo ja jego. Z resztą zawsze staram się omijać tłok. Lepiej nie wodzić się na pokuszenie, jest tu parę fajnych ciałek, widok zgrabnej dupeczki czy porządnej fajki  i nieszczęście gotowe. Lubi ten mój tygrysek pobrykać, oj lubi. Jaka szkoda że ci najbardziej obiecujący to stuprocentowe heteryki. Nawet jak się trzepią to tylko zamknięci w kibelku, z "Wampem" z łapkach. Szkoda.
Apel. Dzielenie zajęć popołudniowych. Mam iść na strzelnice, ktoś tam czegoś do końca nie zrobił. Daleko i trzeba przebrać się w ubrania robocze, potocznie zwane czarnuchami. Stary ma mnie w garści, chcę jechać na przepustkę, trzeba więc zadziobać. Trudno. Ale zaraz, do pomocy dostaję Miśka. O w mordę. Przebieram się w milczeniu, Misiek już czeka. Idziemy, bez słowa. Jednak to spory kawał drogi, a ja miałem parę innych problemów do przemyślenia.
Jesteśmy na miejscu. Misiek nagle już nie jest zaspany.
- Wiesz, ja tu już wszystko zrobiłem, tylko tak ściemniłem szefowi.
To po jaką cholerę ja tu lazłem myślę sobie. Zaraz, zaraz, Misiek coś kombinuje. Te jego małe oczka znów błyszczą jak paciorki.
Usiadłem pod ścianą, zapaliłem. Poczęstowałem młodego. Kiedy przypalał, trzęsły mu się ręce. Moje serduszko zaczęło bić żwawiej.
- Mam klucze od pakamery, tam można spokojnie pokimać - mówi i świdruje mnie oczkami.
Jak chcesz to idź, ja jeszcze dotlenie się.
Skończył palić, wstał z ociąganiem, wreszcie poszedł do szopki. Ciekawe, co on knuje. Najchętniej nie ruszałbym się z miejsca, ale znowu odezwała się główka. Mój malutki podrygiwał delikatnie, przed oczami na moment pokazały się sceny z tamtej nocy. Idę.
Pakamerka doklejona do magazynu nie ma okien, na przedsionku jarzy się słabo żarówka. Umyślnie głośno przekręcam klucze w drzwiach. Psa z kuloną nogą tu nie przyniesie, ale tak na wszelki wypadek. Wchodzę dalej. Też marna żarówka oświetla ciasne pomieszczenie socjalne. Na wytartej wiekowej kanapie leży Misiek, bez butów. Podszedłem bliżej, przesunął się pod ścianę robiąc mi miejsce. Stał tam jeszcze kulawy fotel, na oko głęboki i wygodny i tam osiadłem, na wprost kanapy.
Sapnął tylko i zapytał czy zgasimy światło. Nie, nie trzeba. Wzrok to ja mama dobry, ale nie jestem nietoperzem. Siedzieliśmy w milczeniu. Buciory zaczęły mnie pić, więc zdjąłem je. Rozwaliłem się wygodnie w fotelu i spoglądałem na kumpla. Misiek jakby czekał na sygnał, leżał nieruchomo. Nagle, czy ja dobrze widzę? Spodnie w kroku uniosły się raz i drugi. Cholera, czy to możliwe. W tym świetle łatwo o przywidzenia, a poza tym może to już moja wyobraźnia ....
Jednak to nie przywidzenie. Stopniowo pojawił się mały namiocik, który wkrótce przypominał kopułę cyrkową. Fajnie. Mnie też urosło to i owo, więc prawie leżałem żeby też zauważył. Chyba tak bo nieruchoma dotąd ręka pogłaskała obły brzuszek i niespiesznie dotarła do rozpora. I znowu niespiesznie pieścił swoją pałkę. Zrobiłem to samo, tym razem miałem ręce na zewnątrz. Ale tym razem nie chciałem polecieć w gacie.
- Co Misiu, przyśniło się coś miłego?
- Hmmy...
- Mnie też - milczał, nie przerywając brandzlowania.
- Co będziemy ptaka męczyć, wypuśćmy je na wolność - brnąłem dalej.
Spojrzał uważnie i skinął głową. Chyba mu zaschło w gardle, mnie zresztą taż język kołowaciał.
Czarnuchy wojskowe to ubiór na szelkach, żeby ściągnąć spodnie trzeba też zdjąć bluzę i niebawem zostaliśmy w samych koszulkach, niebieskich spodenkach i zielonych skarpetach - widok w sumie mało erotyczny, ale mój kutas szalał. Misiek znowu położył się pod ścianą, zaległem koło niego.
Bez ruchu, spoglądaliśmy na obrzmiałe krocza, szacując ich wielkość, patrząc jak nerwowo podrygują. Nie jest źle, nie prezentuję się gorzej od niego. Misiek pierwszy wrócił do walonka. Niespiesznie i metodycznie szarpał go, tłamsił, głaskał. Na spodenkach pojawiła się ciemna plamka. Oho, już się ślini. Zabrałem się do roboty. Majtki zrobiły się za ciasne, nie mają rozporka, wiec wystawiałem wacusia z boku żeby się dotlenił i żeby Misiu zobaczył. Zobaczył, jego główka też migała w fałdach materiału. Nie było może za gorąco ale pociłem się, zapach podnieconych, spoconych ciał podgrzewał temperaturę. Przerwałem, ściągnąłem koszulkę. Misiek znieruchomiał, po chwili i jego szmata poleciała na podłogę. Nie gustowałem w misiaczkach, ale Misiek prezentował się okazale. Góra ciała, trochę tłuszczyku, okrągły brzuszek i muskularne uda. Tam też był mocno owłosiony. Przysunąłem się nieco bliżej, poczułem ciepło jego ciała.
Nagle, na udzie delikatne muśnięcie, potem drugie, wreszcie cała dłoń spoczęła bez ruchu tuż poniżej spodenek. Odsunąłem swoje ręce, rozchyliłem lekko nogi. Powolutku jego dłoń pełzła w stronę mojego chuja, dotarła, chwyciła, objęła. Zadrżałem. Od dawna byłem skazany na własne robótki ręczne. Misiek pomiętosił mi małego, dobrał się do jajec. Rozchylił też szeroko swoje nogi, nasze kolana się zetknęły. Drżał. Położyłem rękę na jego palancie, lekko zacisnąłem. Pulsował rytmicznie, podrygiwał. Wycofałem się na brzuch, potem na pierś. Jakie fajne szorstkie futerko. Ścisnąłem lekko sutek, potem drugi, potarmosiłem kudełki i powoli zjazd w dół. Jeszcze pępuszek i już gumka. Delikatnie wcisnąłem palce pod brzeg spodenek, miękkie ciało cudownie poddawało się. Kępka włosów i wreszcie - On. 
Delikatnie złapałem palcami, ścisnąłem. Ruch w górę, ruch w dół. Cudownie miękki w tej swojej twardości, jedwabisty w dotyku. Chwila zabawy i ruszam w dół. Ale wielki wór. Chujka to ja mam dłuższego, ale jakie ten facet ma jaja. I jeszcze niżej, po roweczku do jaskini. Zakręcił się niespokojnie więc powrót, do cudownego stercza. Misiek też juz się przedarł przez materiał, jego paluchy rytmicznie ruchały mnie, czasami trącały jaja. Uj, trzeba coś zrobić i to szybko. 
Zacząłem zdejmować mu gatki. Poddał się a po chwili ściągnął i moje. Prawdziwy klocek, z grubą, groźnie sterczącą dzidą. Położyłem mu rękę na główeczce, a tu misiu zaczyna przytulać się do mnie. Bosko. Te jego kołtuny fajnie drapią, jego dzidka kole mój brzuch, jego masywne ręce oplotły mi szyje, a niedługo potem założył mogę ma moje. Ciepło i bezpiecznie. Nasze wargi spotkały się, najpierw na moment, a potem gwałtownie, mocno. Języki nawzajem sprawdzały swą obecność. Moje ręce, nieco unieruchomione głaskały kark i bok, jego gwałtownie wędrowały po moich plecach, dotarły do pośladków. Może ma małe dłonie, ale silne, ściska je z cała mocą. Wreszcie jego paluszek dotarł do mojego sekretu i powolutku pokonał mój opór. Leżeliśmy tak spleceni, z gorącymi kutasami napierającymi na brzuchy, ja z jego jęzorem w gębie i palcem w dupie. Wreszcie odkleiliśmy się od siebie. Uf jak gorąco. Przewrócił się na plecy więc przylgnąłem ustami do uszu, popieściłem płatki a potem już piersi. Ściskałem, gryzłem, lizałem suteczki, krótki rejs językiem po włosach, przystanek pępek. Sprawdziłem ręką, złapałem chuja i od razu wpakowałem go sobie do ust. Nie chciałem już przedzierać się przez gąszcz. Gruby i szeroki, zmieściłem tylko główkę. Drażniłem językiem żołędzia, ssałem i wysysałem. 
- Starczy, już nie mogę - wysapał Misiek, i jego silne ręce podciągnęły mnie w górę, a potem obróciły. Klasyczne 69. Leżąc na boku rozchyliłem porośnięte uda i miałem już wspaniały widok na dwa dorodne woreczki i wzbijającą się w górę dzidę. W tym czasie Misiek zaczął obrabiać mojego małego. Jego usta zamknęły się cudownym ciepłem, chwilę wodził językiem i zassał, powoli i głęboko, i jeszcze i jeszcze. Myślałem że zwariuję. Chwyciłem zębami mosznę, jedno jajeczko, drugie i tak na zmianę ,oba do buzi zmieścić się nie chciały. Skończyłem i zacząłem lizać roweczek coraz niżej i niżej. Wtem młody osunął się nieco i niemal na siłę wepchnął mi chuja do buzi. 
-Ssij, kurwa, ssij...tak.- skurcz, dopchnął go głębiej i ciepła struga trafiła w podniebienie, potem następna, następna. Nie mogłem nadążyć z połykaniem, a wypluć nie mogłem, jego kutas ciągle we mnie pompował. Jeszcze silniej ssał mojego małego, czułem gorąco coraz wyżej i wyżej wreszcie tak... wytrysk. 
Pierwsza struga poszła mu w gardło, potem wyjął a ja ochlapałem mu twarz. Kiedy skończyłem ponownie wziął małego do ust i zlizywał językiem pozostałości. Śmieszne, miał moją spermę na twarzy, oczach, brodzie. Odwzajemniłem się tym samym, wyczyściłem mu drągala do sucha. Prawie nic nie stracił ze swojej sztywności, gdy mój ogierek ochlapł. Wróciłem do góry, pocałowałem go w usta, potem zacząłem zlizywać swoje nasienie. W pewnym momencie poprosił żebym dał mu spróbować. Wiesz, ja jeszcze nigdy nie próbowałem. Wiec dostawał na języku moją i swoją spermę, głęboko i zachłannie połykając. Znowu leżąc na boku czułem jak jego palce błądziły na mych plecach, zniżały się, znowu pieściły pośladki i kakaowe oczko. Jego sterczący cały czas palant dźgał mnie w pępek, gdy mój tymczasem spoczął na laurach.
Ruchy Miśka stawały się coraz bardziej stanowcze, jego paluszek intensywnie pieścił i wiercił moją dziurkę. Było mi coraz bardziej błogo, ale myśl o jego grubym kutasie w mojej nie tak bardzo rozciągniętej dupce burzyła tę sielankę. Poza tym to nie tak miało być, to ja miałem coś brać. Ale pieszczoty Miśka, ta jego cudowna pałka, którą wciskał mi do brzucha gdy do mnie znowu przywarł, i to rozkoszne ciepełko w odbycie. Znowu się całowaliśmy, poddawałem się, powoli podnosiłem nogę żeby jego dłoń, te cudowne pulchniutkie paluszki mogły swobodniej penetrować i pieścić.
-Daj mi, proszę, daj mi -wysapał do ucha a ja tylko skinąłem głową.
Przewrócił mnie na brzuch, pociągnął do siebie. Podał dłoń - naplułem chociaż miałem sucho w ustach. Słyszałem jak sam pluje, później zwilżył mi wejście i coś twardego przylgnęło po mojego otworu. Starałem się rozluźnić. Powoli, powolutku wciskał się. Zabolało. Zacząłem syczeć przez zęby, ale położył mi rękę na karku i przycisnął do kanapy. Moja pupcia jeszcze bardziej powędrowała w górę. Wciskał i rozpychał aż wreszcie wszedł. Czubek, chwila przerwy. jeszcze kawałek. Ból prawie znikał gdy raptownie i znienacka natarł na całym froncie. Krzyknąłem. Mamusiu, jak boli. Przywarł do mnie całym ciałem, prawie wprasował w kanapę. Trwał tak bez ruchu. Przestało boleć. Zaczął się poruszać, najpierw powoli, po kawałku. Ból wracał i odchodził, aż przyprowadził rozkosz. Przyjąłem go w sobie. Jego ruchy stawały się coraz szybsze, a mną targały coraz większe dreszcze. Sapał mi coś do ucha, przytulał. Jego ręka znalazła mojego członka, zaczął mnie onanizować, juz nie tak delikatnie. Mój maciuś odpowiedział na pieszczotę, wstawił się do boju. Wjeżdżał we mnie na maksa, czułej jak jego worki dotykają moich pośladków. Tak bolało, że aż wyłem z rozkoszy. Poleciałem, wytrzepał mnie do końca. Wreszcie pchnął potężnie, zastygł i błyskawicznie wyszedł, przewrócił mnie na plecy siadł okrakiem i trysnął na twarz. Łapałem co się dało. Ten orgazm nie był już tak obfity. Zwalił się koło mnie, ciężko dysząc. 
- Stary, co to za jazda - wycharczał, pieszcząc swojego kapucyna który malał i wiotczał. Powoli zlizywał swoją spermę z mojej twarzy i piersi. Byłem cudownie zmęczony i pełny, chociaż strasznie piekło mnie dupsko.
Jak mi powiedział, miał juz wcześniej sporadyczne kontakty, ale zawsze był strona biorącą. Dziś chciał spróbować iść na maksa. A tamtej pamiętnej nocy hormony buzowały mu, chciał się strzepać, gdy wszedłem ja. Wtedy postanowił spróbować.
Nie była to pierwsza praca z Miśkiem. Nauczyłem go też dawać, ale to zupełnie inna historia...

misiek,

opowiadanie pochodzi z grupy gay-historie.

poniedziałek, 1 maja 2017

Ostra jazda w Paryżu

TO OPOWIADANIE NIE JEST MOJEGO AUTORSTWA

Zostało uratowane z kopii nieistniejącej już strony internetowej  (clippo, bazylisheq, hydeparkowa grupa gay historie lub coś jeszcze innego). Były to początki internetu i mojej przygody z erotyką. Ratuje je przez wzgląd na kolejne pokolenia. Nie czerpię żadnej korzyści z tego tytułu. Jeśli jesteś autorem tego tekstu lub wiesz kto nim jest możesz skontaktować się ze mną w sprawie uznania autorstwa, edycji lub usunięcia ze strony. 
=======================================

Mój serdeczny przyjaciel Jacek wyjechał na rok do Francji. Latem zaprosił mnie do siebie. Dowiedziałem się, że dorabia sobie tam jako barman w klubie gejowskim. Pewnie zna masę fajnych facetów - pomyślałem i poczułem, że trochę mu nawet zazdroszczę.
Jacek jest bardzo bezpośredni - na przykład ostatnio spytał mnie: "I co tam z tym twoim Wielkim Marzeniem, nadal niezrealizowane?" W odpowiedzi roześmiałem się tylko: "No coś ty, w Polsce to raczej trudne... Nie wygłupiaj się."
Rzeczywiście, kiedyś rozmawialiśmy o swoich fantazjach w seksie i zdradziłem mu to i owo. Pierwszego dnia przegadaliśmy całą noc, ale drugiego Jacek szedł wieczorem do tej swojej roboty. Chciałem iść z nim, bo byłem bardzo ciekaw, jak tu wygląda nocne życie gejowskie i miałem ochotę się trochę zabawić, ale Jacek wybił mi to z głowy pod tysiącem pretekstów. Obiecał, że jutro... Nie wiem, dlaczego?! Nieźle się na niego wkurzyłem. Zostanie mi tylko leżenie w łóżku i trzepanie wała.
Gdy wyszedł, pobawiłem się trochę koniem i nie ubierając się postanowiłem nieco zdrzemnąć. Ocknąłem się z powodu irytującej niewygody - nie potrafiłem przekręcić się z brzucha na bok. Otworzyłem oczy i z trwogą pojąłem, w czym problem: obie ręce miałem przykute kajdankami u wezgłowia łóżka, a rozstawione nogi przywiązane do metalowych prętów po przeciwnej stronie.
Przestraszony zacząłem się miotać na pościeli, ale coraz bardziej docierało do mnie, że jestem unieruchomiony na amen.
O co chodzi? - gorączkowo myślałem - może ktoś się włamał, wszystko wyniósł, a mnie tak urządził?! Zacząłem wołać o pomoc.
Nagle otworzyły się drzwi do pokoju i ujrzałem w nich potężną sylwetę mocno napakowanego Murzyna.
- Ta gueule! (Stul pysk!) - ryknął na mnie, ale ja i tak oniemiałem z wrażenia.
Poczułem, że mam kłopoty. Facet wydawał mi się olbrzymi: głowa wygolona na zero, wyraziste rysy twarzy, dyszące nozdrza. Stał w samych białych slipkach, a jego ciało wydawało się albo czymś nasmarowane, albo tak zroszone potem - hebanowe ciało wprost świeciło blaskiem odbijanym od małej palącej się lampki.
Zrobił parę kroków w moim kierunku i zatrzasnął drzwi za sobą. Mogłem teraz lepiej przypatrzeć się jego obficie wyrzeźbionym mięśniom piersiowym, ogromnym bicepsom i szerokim, napiętym udom. Wyglądał jak rozwścieczony, potężny byk. Zacząłem coś do niego mówić po polsku, ale zaraz sobie uświadomiłem, że przecież on kompletnie nic nie rozumie w tym języku. Mój francuski jest za to marny - sytuacja stawała się dramatyczna... Jak tu negocjować? A on tylko stał nade mną i głośno sapał. "O kurwa, o kurwa" - powtarzałem sobie nerwowo w myślach, jednym okiem obserwując, jak kropelka potu spływa mu po nierównościach brzucha ukształtowanego niczym tarka. Charknął i splunął w ręce, jakby zabierał się do rąbania drewna.
Podszedł do mnie drapiąc się w kroku, objął mi dłonią podbródek i nieco podniósł, jakby chciał mi się przypatrzeć, a ja wprost miękłem pod jego ostrym, zdecydowanym spojrzeniem. Nagle znów głośno charknął i splunął, ale tym razem prosto w moją twarz, po czym rozprowadził to po niej swoją wielką, jasną od spodu łapą. Ścisnął moje policzki tak, żebym otworzył usta, i wtedy znów wyrzucił dużą porcję swojej śliny, celując gdzieś między moje zęby. Zrobił tak parę razy - tyle mi napluł do gęby, że musiałem zacząć to połykać. Wyprostował się, zsunął z bioder slipki, zdecydowanym ruchem odrzucił je za siebie i teraz stał nade mną w całej olbrzymiej okazałości. Jego kutas wydawał mi się nieludzko wręcz gruby! Całym swym ciężarem zwisał mu do połowy uda, a na wierzchu wyraziście odznaczały się ogromne żyły. Zaczął coś mówić, ale niewiele zrozumiałem. Był, nie wiem dlaczego, coraz bardziej wkurwiony. Ja zaś nie mogłem oderwać oczu od tego monstrum zwisającego mu między nogami. W ostatniej chwili ujrzałem, że trzyma coś w ręce, że ją energicznie podnosi - no i nie musiałem się już niczego domyślać, gdy poczułem, jak na moich plecach ląduje z dziką siłą ciężki, skórzany pas. Zawyłem.
Słyszałem tylko świst powietrza i kolejne cięgi na dupie, nogach, plecach - trzaskał mnie tym pasem jak wściekły. Napierdalał mnie tak, że miałem gwiazdy w oczach, mimo to zauważyłem kątem oka, jak podczas tej czynności jego żylasty wał się powiększa i powoli unosi, coraz bardziej odsłaniając nieco jaśniejszą główkę, na szczycie której lśniła wielka kropla śluzu. Gdy przestał mnie lać, zobaczyłem, że jego kutas wycelowany jest we mnie niczym armata, a ujście cewki mocno rozszerza się na czubku żołędzi.
Przeklął, odrzucił pas i zwinnie wskoczył na łóżko tuż przed moją głową. Uklęknął i opuścił biodra - jego olbrzymi fiut znalazł się tuż nad moją twarzą. Stukał mnie nim w twarz, obijał policzki i trzymając go wciąż w dłoni zaczął szybko poruszać skórką w górę i w dół. Jego napletek był gruby i długi, przypominał mi zwały mięsa. Patrzyłem z podziwem i rosnącym podnieceniem, jak sobie wali, gdy nagle złapał mnie tak jak poprzednio za podbródek i ścisnął mocno palcami. Otworzyłem usta.
Pokierował swojego fiuta tak, by ta kropla na jego czubku spłynęła mi do ust. Poczułem jej słony smak. Zacząłem się w niej rozsmakowywać, ale przerwał mi mocny ruch, który kompletnie mnie zaskoczył. Bysior gwałtownie wierzgnął biodrami i wjebał całego kutasa do mojego gardła. Zacząłem się dławić i kasłać, i wtedy walnął nim jeszcze raz w moje miękkie podniebienie. Ten czarny ogon był tak gruby, że wypełniał mój pysk w 100%.
Poczynał sobie ze mną jak ostatni bandyta - ładował to monstrum niemal całe w moje gardło i dyszał tylko głośno, gdy zostawał tam na dłużej. Robił to coraz mocniej i szybciej - widać było, że ma super jazdę. Gdy wyszedł cały z mojego pyska, zaśmiał się zaczepnie. Coś powiedział i splunął siarczyście na swojego kutasa. Rozsmarował to lekko na całej długości - czuć było jego dumę z posiadania takiego potwora. Chwalił się nim przybliżając go do moich oczu, do nosa, by jak najwięcej moich zmysłów mogło go podziwiać.
Wydawało mi się, że - co zaskakujące - pozwala mu trochę opaść! Nie miałem jednak czasu się zastanawiać, bo znów otworzył mi usta i wpierdolił tę całą aparaturę do gardła. Nosem tkwiłem w jego poskręcanych, drobnych włoskach na umięśnionym, twardym brzuchu. Czułem, jak żołądż próbuje wślizgnąć się jeszcze głębiej, niemal do przełyku! Byłem przerażony, ale facet mocno przytrzymywał mi z tyłu głowę - pozostało mi tylko przełknąć tę jego pytę. Zostałem totalnie udupiony, bo ten czarny sadysta nie zamierzał stamtąd szybko się wycofać.
Po chwili wiedziałem już, dlaczego... Skurwiel zaczął się odlewać w moje gardło! Nadział mnie do końca, przytrzymał i szczał w najlepsze! Nerwowo przełykałem, bo bałem się, że się udławię. Musiałem! Nie miałem wyjścia! Byłem na niego mocno wkurwiony! Sikał chyba niezłym strumieniem, bo było tego masę! Słyszałem tylko, jak się rechocze, i automatycznie łykałem. Czułem się jak najgorszy cwel. Czarny spokojnie się we mnie odlał i gdy skończył, wylazł z mojego gardła w lekkim półwzwodzie. Splunął sobie na rękę i pogłaskał mnie nią nieumiejętnie po twarzy, odsłaniając rzędy swych białych, zdrowych zębów w głupim uśmieszku.
Wstał i podszedł do barku. Znalazł tam butelkę dobrej wódki, którą przywiozłem Jackowi w prezencie. Bezceremonialnie otworzył ją i napił się z gwinta. Po kilku łykach skrzywił się, ale poprawił jeszcze jednym. Drugą ręką macał sobie fiuta, ściskał go w dłoni, poruszał nim, aż znowu solidnie mu stanął. Podszedł do mnie i ostatniego łyka pod ciśnieniem wypluł ze swoich ust tak, że tysiące kropelek wylądowało mi na plecach i tyłku. Gdy tylko spadły, złączyły się w większe krople i kilka z nich wpłynęło w zagłębienie między pośladkami. Dupa zaczęła mnie piec jak diabli! Kiedy wóda spłynęła mi po odbycie, myślałem, że oszaleję! On spokojnie odstawił butelkę i pogrzebał jeszcze w barku.
Co on robi? Coś nadgryza, szarpie? O kurwa, on otwiera gumkę! Facet będzie mnie pierdolił! Tylko nie to! Przecież zupełnie rozwali mi dupę! To się nie zmieści! Poza tym wszystko mnie piekło. Zacząłem ostro wierzgać na swoim łożu tortur. Może się wyzwolę jeszcze w jakiś sposób? Bo przecież... Kurwa, tylko nie to! Widziałem jednak, że ten napakowany, czarnoskóry bandyta wcale się tym nie przejmuje, tylko powoli podchodzi do łóżka, do którego przywiązany jestem dupą do góry. I... mam gówno do powiedzenia - takie są fakty.
"O kurwa, o kurwa" - jęczałem i płakałem, gdy czułem, jak coś wielkiego i gorącego szturmuje mój zwieracz. Zacisnąłem się - może zrezygnuje? Ale nie, na chama pcha się do środka, nawet kosztem totalnej miazgi! Zmiana taktyki: rozluźnić się na maksa. Trudno, skoro nie wygram, to przynajmniej niech to trochę mniej boli. Ale on chyba zrozumiał to jako absolutne przyzwolenie na wszystko i bez cackania wpierdolił mi się cały do środka. Ryknąłem z bólu. Zacząłem desperacko rzucać się na łóżku. Kajdanki wpijały mi się w ręce. Nigdy nie czułem czegoś tak gigantycznego w tyłku. Głośno wrzeszczałem, ale to tylko rozwścieczyło mojego jebakę, nie miał już żadnych skrupułów. Legł na mnie cały swoim olbrzymim, mokrym cielskiem, podnosząc mocno do góry swoje biodra i opadając nimi z takim impetem, że poręcz łóżka uderzyła o ścianę, a ono samo ugięło się i zatrzeszczało. To było jak wyrok na mojej białej dupie. Mój zwieracz musiał się rozszerzyć jak na przyjęcie ręki - normalni ludzie mają takie przedramię, jak ten potwór kutasa! Do tego sapał i prychał w samczym opętaniu, zapierając się mocno wielkimi stopami o oparcie. Muskularne łapy zaciskał na brzegach łóżka i ładował się we mnie cholernie głęboko. Czułem, że wyłazi kutasem prawie do końca, a potem za każdym razem wpierdala się z ogromną prędkością aż do oporu, tzn. dopóki jego czarny brzuch nie przylgnie ciasno do mojej białej dupy.
Krzyczałem, żeby przestał, lecz bezskutecznie. Napierdalał mnie tak z pół godziny - ostro, po chamsku i na maksa, popijając w przerwach wódkę dla kurażu. Myślałem, że oszaleję. Ochrypłem od krzyków i jęków. Na karku czułem skapujące z jego ciała zimne krople potu. Facet walił mnie na dzikusa, jak ostatnią kurwę. I choć cały czas stał mi podczas tej akcji, miałem już dość. Czy mój zwieracz po takim rozjebaniu wróci do pełnej formy? - przelatywało mi przez głowę, gdy ten gruby drągal po raz tysięczny przybijał mnie do łóżka.
W pewnym momencie Murzyn zaczął głośno jęczeć i sapać, z miejsca przyspieszył dwukrotnie i dojebywał mi tak mocno, że moja, rozjechana już bądź co bądź, dupa znów zaczęła boleć. Traktował mnie jak przedmiot do pierdolenia. Domyśliłem się, że ma orgazm, i myślałem, że tego to już nie przeżyję! To, co było do tej pory, to nic! Na szczęście skończył, lądując głęboko we mnie i przyduszając mnie do końca swym mokrym, czarnym cielskiem. Po paru minutach zwlókł się ze mnie i usiadł na łóżku.
No - pomyślałem - może w końcu mnie rozkuje, ale on, jakby mu było mało zabawy z moją dupą, zaczął wkładać tam swoje palce. Rozszerzał mi dziurę i wsuwał po kilka do środka. Mówił coś i śmiał się. Pewnie z tego, jaką mam teraz rozjebaną dupę! Czułem w sobie jego trzy mocne palce, którymi łapał mnie za prostatę. Potem dołączył czwarty. Wsunął się głębiej. Mnie było już wszystko obojętne, więc nie zareagowałem, gdy jeszcze bardziej rozszerzył mnie i wpakował się głębiej. Usłyszałem odgłos satysfakcji z jego ust. Złapał mnie za głowę próbując ją w miarę możliwości odwrócić. Niewiele mogłem zobaczyć, ale zrozumiałem: wpakował mi całą łapę do środka! O rany..., myślałem, że to u mnie niemożliwe! Opadłem bezsilny. Robi ze mną, co chce - powiedziałem do siebie z rezygnacją. Ale o dziwo, gdy tak poruszał we mnie dłonią, robiło mi się coraz przyjemniej. Mój bezbronny zwieracz otaczał luźno jego nadgarstek, a na prostacie czułem intensywną pracę jego męskich paluchów. Zaczął mi znowu stawać. Facet chwycił mnie za jaja i zaciskając je lekko w garści ciągnął zdecydowanie do siebie. Mój kutas do tej pory zdążył się już mocno wyprężyć. Było w tym coś strasznie podniecającego! Czarny bysior trzymał w mojej dupie swoje ogromne, silne łapsko, rozciągając palcami ścianki mojego odbytu. Samym waleniem w prostatę powoli doprowadzał mnie do stanu wrzenia. A do tego jeszcze moje jaja trzymane w miażdżącym uścisku... Moja prostata zaczęła się rytmicznie kurczyć. On chyba to poczuł, bo niespodziewanie zanurzył swoją łapę głębiej, a drugą barbarzyńsko zaczął szarpać moje wory, wykręcając je i gniotąc w mocnej, gorącej pięści.
W tym momencie nie wytrzymałem. Kilkoma silnymi skurczami mięśni wyrzuciłem z siebie potężny strumień spermy. Czegoś tak intensywnego jeszcze nie przeżyłem! Przez moment totalnie odleciałem. Odczucia z tak ostro spenetrowanej przez męską piąchę dupy były niepowtarzalnie doskonałe! Tylko dzięki temu doszedłem do tak zajebistego orgazmu! Leżałem sapiąc głęboko i powoli dochodziłem do siebie. Facet wyjął ze mnie rękę i poszedł gdzieś, a na opadniętym fiucie nadal dyndała mu zużyta guma. Zdziwiło mnie, że po powrocie nadal ma ją nałożoną. Przeczuwałem coś niepokojącego. Nie pomyliłem się. Stanął przy mojej głowie i przy mnie zaczął dopiero zdejmować gumę. Gdy się jej pozbył, podniósł mi nieco głowę i wpakował miękkiego kutasa do umycia. Obessałem, oczyściłem i wylizałem mojego zdobywcę z całej spermy nie wypuszczając go ze swoich ust. Ale okazało się, że to nie koniec! Z satysfakcją uniósł prezerwatywę wskazując ogromną porcję spermy w środku. Faktycznie, obfity wytrysk, ale co z tego? Tymczasem on otworzył mi ponownie usta i wylał tam całą zawartość gumy, przewijając ją przy okazji na drugą stronę. Uderzył mnie silną łapą w twarz "dla zachęty", żebym całość połknął, a gdy już to zrobiłem, wsadził mi tę gumkę do pyska i rozkazał żuć. Sam gdzieś się ulotnił. A ja żułem i żułem, i żułem... Byłem taki zmęczony i rozjebany...
- Pobudka, już trzynasta! - obudził mnie głos Jacka. Byłem cały obolały, na rękach miałem jeszcze kajdanki, ale już odkute od poręczy łóżka.
- Jak dobrze, że jesteś - próbowałem powiedzieć, ale gdy wyplułem prezerwatywę tkwiącą mi w ustach, wyszło mi to o wiele lepiej.
- Słuchaj, było włamanie!
- Włamanie? Zwariowałeś? - Jacek patrzył się na mnie z niedowierzaniem.
- Tak. Wpadł tu taki ogromny, czarny facet o budowie atlety i nie wiem, czy czegoś nie ukradł!
- Ukradł? A tobie czegoś nie zrobił? - zapytał z trudem utrzymując powagę.
- Mnie? Dlaczego? - udawałem zdziwienie.
- Hm, sam rozumiesz... To chyba nie twoje? - spytał wskazując na wyplutą przeze mnie prezerwatywę.
- Noo... nie. No dobra, powiem. Przeruchał mnie.
- Ostro?
- Bardzo.
- To gratuluję!
- Zwariowałeś?
- Przecież zwierzałeś mi się, że to twoje największe marzenie w seksie - być ostro zerżniętym przez Murzyna z olbrzymim kutasem!
- Ale to może jakiś bandzior, a ty sobie żartujesz!
- Żaden bandzior, tylko mój dobry znajomy. Poprosiłem go o małą przysługę dla ciebie. Dziś możesz pójść ze mną do klubu i go poznać. To cholernie sympatyczny facet, ręczę za niego! Ale wiem, że w seksie umie dać w kość... - Jacek uśmiechnął się zagadkowo. A ja byłem mu jeszcze długo wdzięczny!

ergojam,

 opowiadanie pochodzi z grupy gay-historie.

piątek, 6 stycznia 2017

Żołnierskie zagrywki

TO OPOWIADANIE NIE JEST MOJEGO AUTORSTWA

Zostało uratowane z kopii nieistniejącej już strony internetowej  (clippo, bazylisheq, hydeparkowa grupa gay historie lub coś jeszcze innego). Były to początki internetu i mojej przygody z erotyką. Ratuje je przez wzgląd na kolejne pokolenia. Nie czerpię żadnej korzyści z tego tytułu. Jeśli jesteś autorem tego tekstu lub wiesz kto nim jest możesz skontaktować się ze mną w sprawie uznania autorstwa, edycji lub usunięcia ze strony. 
=======================================

Raz w miesiącu chodzę do "energetyka", żeby zapłacić rachunki za prąd. Za każdym razem przechodzę koło jednostki wojskowej. To niesamowite uczucie widzieć tych prężnych, jurnych żołnierzy. Dobrze zbudowani chłopcy, zawsze uśmiechnięci i gotowi do działań. Przechodząc obok ich budynków zawsze mam erekcję. Wyobrażam sobie to i owo. Marząc o tym, żeby coś z tego się spełniło. 
Pewnego dnia marzenia stały się prawdą. Szedłem jak zwykle zapłacić za energię. Przechodząc pod oknami jednostki zauważyłem stojącego w oknie żołnierza. Był półnagi, świetnie zbudowany, owłosiony brunet z potężną klatą. Palił papierosa. Kiedy zauważył, że się na niego prowokacyjnie gapię, ku mojemu zaskoczeniu uśmiechnął się i machnął do mnie ręką, w geście zaproszenia. Zdębiałem. Nie wiedziałem, czy się zatrzymać, czy może iść. Ale ciekawość zwyciężyła. Stanąłem (i mi też stanął, bo był z faceta okaz). Oparł się łokciami o parapet i spytał, co tak się gapię, faceta nigdy nie widziałem czy co. Ja, trochę zmieszany, odpowiedziałem, że tak - widzieć widziałem, ale nie takiego. Było w tym trochę wazeliniarstwa, bo od razu dodałem, że jego ciało wygląda na 25 lat. Facet miał akurat 40, jak się później okazało, ale był zajebisty. On, jakby oczekując takiej odpowiedzi, rzucił od razu, że mógłbym zobaczyć coś więcej. Był odważny, to trzeba było mu przyznać. Odpowiedziałem, że oczywiście chciałbym zobaczyć więcej, bo jestem bardzo ciekawy świata. Ta głupia rozmowa skończyła się bardzo szybko. Facet powiedział:
 - Właź główną bramą, a strażnikowi powiedz, że do Mikowskiego w sprawie nowych mundurów.
Tak też zrobiłem. Strażnik, jakby nie wierząc, zadzwonił jeszcze do niego, a kiedy usłyszał potwierdzenie, wpuścił mnie mówiąc, że to pokój nr 8, na lewo i do końca korytarza. Serce waliło mi jak młot. Nie wiedziałem, czy to sen, czy jawa.
Wszedłem. Mój gladiator stał w samych spodniach. Ręce miał w kieszeni i coś nimi manipulował, dopiero po czasie zauważyłem ładnych rozmiarów namiocik na wysokości jego krocza. Powiedział szczerząc do mnie swoje białe zęby, że tak szybko to się jeszcze nie dogadał. Uśmiechnąłem się, ale cały czas drżałem - nie wiedziałem przecież, na co tak naprawdę mogę liczyć. On podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek. Teraz wiedziałem, że jest dobrze. Pocałowałem go tak samo, a rękę położyłem na jego muskularnej, owłosionej klacie (miał duże brodawki).



On tymczasem zamknął drzwi na klucz i zaczął mnie rozbierać. Ja odpiąłem jego skórzany pas i w tym momencie jego gacie spadły do kostek. Miał muskularne nogi, pokryte czarnymi włoskami. Widząc potężną erekcję w jego slipkach od razu uklęknąłem. Delikatnie ściągnąłem mu jego za małe majteczki, z których wyskoczył naprężony chuj, ociekający śluzem. Obaj byliśmy nadzy. Ja ssałem jego instrument, a on jęczał z zachwytu. Miał zajebisty napletek. Kurwa, tak mięsistą skórkę każdy chciałby possać. Szybko jednak stwierdził, że też chce mnie poczuć. Uklęknął więc, żeby mi pociągnąć. To był niesamowity widok. Potężny, muskularny facet klęczał przede mną, żeby zrobić mi loda. Byłem podjarany na maksa. Rękami zacząłem pieścić jego głowę (miał krótko przystrzyżone włosy) i potężne ramiona. On patrzył się na mnie i ssał. Kiedy wyczuł, że miałem polecieć, ścisnął mojego ogóra tak zręcznie, że się powstrzymałem.

Powiedział, że chciałby mnie wypróbować od tyłu. Zgodziłem się, bo zawsze chciałem być wyruchany przez takiego 100% samca. Uklęknął więc i zaczął językiem wchodzić w moje kakaowe oczko. To było uczucie! Jego trzydniowy zarost łaskotał moje pośladki, a jego język już zapowiadał większe emocje. Długo te igraszki nie trwały i mój muskularny gach stwierdził, że teraz przyjdzie kolej na jego paluszki. Miał grube palce prawdziwego faceta. Pierwszy wszedł bez problemu. Właściwie było mi za mało i zacząłem się na niego nadziewać w oczekiwaniu większych bodźców. On zaczął się śmiać swoim basem i od razu wpakował mi drugiego. Teraz zabolało, ale po paru chwilach wszystko wróciło do normy i znów chciało mi się wierzgać na moim rumaku.
 Wyciągnął je więc z mojej dupy, która zaczęła już ociekać śluzem, nasmarował moje oczko (dopiero teraz K-Y) i wprowadził swojego żylastego ogiera. Pochylił mnie nieco do przodu i zaczął mnie posuwać, najpierw powoli, ale z czasem coraz szybciej i szybciej. Jego chuj wchodził i wychodził z mojej szpary, która robiła się coraz gościnniejsza, wydzielając swe soki. Słyszałem podniecający pomlask uderzających o moje pośladki jąder mojego gladiatora, który spocił się przy tym jak prawdziwy facet. Czułem, jak obiema rękami trzyma mnie mocno za biodra, a na plecach czułem jego muskularny tors, pokryty włosami. Byliśmy tak spoceni, że wszystko się kleiło. W pewnym momencie to 90-kilowe bydlę opierało się prawie całym ciężarem na mnie, a ja czułem za uchem jego męskie sapanie na przemian z jakimiś przekleństwami. Było mi dobrze, czułem się jak w raju. Sięgałem do jąder gacha i mówiłem:
 - Pieprz mnie, możesz zrobić ze mną wszystko, co chcesz...
W tym momencie wysapał, że zaraz poleci i że chciałby mi się spuścić na twarz. Szybko więc wyskoczył ze mnie, a ja uklęknąłem. Mój potężny żołnierz stał przede mną jak grecki bóg i swoją potężną ręką dokańczał przyjemności. Trwało to jakieś 10 sekund, po których poleciał. Trzeba przyznać, że wytrysk miał imponujący. Moja twarz pokryła się strugami jego gęstej, śmietankowej spermy o wspaniałym zapachu prawdziwego mężczyzny. Podczas samego szczytowania zaryczał głośno (bałem się, że ktoś może usłyszeć). Wziąłem do ust jego piękny instrument i umyłem mu go. Następnie on zaczął mnie całować po twarzy, zlizując wszystko, co przed chwilą na niej zostawił. To było bardzo podniecające: widzieć, jak męski facet potrafi docenić zawartość swoich jąder.
Potem, jakby tego nie było mu dosyć, kazał mi, żebym spuścił mu się do ryja. Wziął mi do ust i zacząłem go posuwać. Trwało to bardzo krótko, bo byłem podniecony do granic wytrzymałości. Mój wór już prawie prosił o możliwość wystrzelenia fontanny. I tak się też stało. Poleciałem. Cała zawartość trafiła do ust mężczyzny, jednak duża jej część zaczęła wypływać na jego muskularny tors. Spodobało mi się to i zacząłem rękoma ją rozmazywać. Mogłem dotykać jego ciała, masowałem je przy tym jak własnego chuja podczas onanizmu (namiętnie i z pasją). Jemu też się to musiało podobać, bo zaczął jęczeć.
Obaj jednak byliśmy już zmęczeni tymi zabawami. Papierowymi ręcznikami musieliśmy się doprowadzić do porządku. Na koniec jeszcze jeden pocałunek (miał zajebisty język, którym wdzierał mi się do środka jak jakiś dzikus) i pożegnanie. Strasznie musiał się na mnie napalić, bo bardzo nalegał na następne spotkanie (już na bardziej neutralnym gruncie). Oczywiście, że się zgodziłem. Umówiliśmy się za dwa tygodnie (wcześniej nie mogłem ani ja, ani on), w sobotę. Spytał, czy nie miałbym nic przeciwko, gdyby przyprowadził swojego przyjaciela-kulturystę. Bardzo się ucieszyłem (i mój mały też). Ale o tym spotkaniu napiszę następnym razem...


opowiadanie pochodzi z grupy gay_historie.

środa, 4 stycznia 2017

Wybór filmów - Heterycy 1

Jeden z moich ulubionych fetyszy - hetero próbujący zakazanego owocu. Niestety o dobre filmiki bardzo trudno - większość z nich jest reżyserowana, żeby wyglądać na prawdziwe. Przedstawiam Wam pierwszy wybór wraz z krótkimi opisami.
Przez głowę niejednego heteryka przeszła pewnie myśl "jak to jest obciągnąć koledze" albo "czy warto spróbować analu". Za komentarz nich posłuży cytat z poniższego filmuku "I cannot believe I am actually enjoying it". Niezdecydowanym polecam eksperymenty z kolegami. W końcu nic co ludzkie nie powinno być nam obce.

1. Rekcja pasywa, jest super realistyczna. Uwielbiam kiedy aktorzy mówią coś więcej niż "och" i "ach" pokazują trochę osobowości. Super sexy.

Straight Guy gets fucked HARD
Drugie ujęcie tego samego filmu

 Aktor - Pat Bateman występuje też w innych produkcjach zarówno homo jak i heteroseksualnych, które z łatwością możecie znaleźć wpisując jego nazwisko. Powyższy kawałek jest chyba najlepszy - szczególnie dzięki możliwości zobaczenia "gotowego porno" przez pryzmat backstage'u.

 Z ciekawostek: filmografia tego pana: http://www.imdb.com/name/nm3187422/
Aktor został również escortem co można przeczytać tutaj. Panowie, jeśli ktoś z Was szuka małego prezentu dla mnie - spotkania z tym panem nie odmówię ;)

Orgia w mundurach

TO OPOWIADANIE NIE JEST MOJEGO AUTORSTWA
Zostało uratowane z kopii nieistniejącej już strony internetowej  (clippo, bazylisheq, hydeparkowa grupa gay historie lub coś jeszcze innego). Były to początki internetu i mojej przygody z erotyką. Ratuje je przez wzgląd na kolejne pokolenia. Nie czerpię żadnej korzyści z tego tytułu. Jeśli jesteś autorem tego tekstu lub wiesz kto nim jest możesz skontaktować się ze mną w sprawie uznania autorstwa, edycji lub usunięcia ze strony. 
=======================================

To ogłoszenie natychmiast przykuło moją uwagę: Grupa prawdziwych facetów w mundurach poszukuje innych facetów - kandydatów na obóz przetrwania. Od paru lat lubuję się w klimatach mundurowych. Jestem stałym klientem sklepów z militariami i czytelnikiem czasopism oraz książek o tej tematyce. Dodatkowo regularnie chodzę na siłownię oraz do fryzjera. Pomyślałem więc, że ktoś taki jak ja może się przydać na obozie przetrwania. Od lat zresztą marzyłem o tym, aby wybrać się z grupą prawdziwych facetów na taką imprezę, pojawiła się więc niepowtarzalna okazja realizacji tych zamierzeń. Byłem przekonany, że całkowicie odnajdę się w tych klimatach, ponieważ jako zodiakalny Skorpion jestem dość dobry w podległości i wykonywaniu poleceń. Postanowiłem więc zadzwonić. 
Facet był dość miły i zaprosił mnie na wstępne spotkanie. Przyjęło mnie dwóch fantastycznych chłopaków w koszulkach i spodniach moro. Koszulki były mocno napięte na ich wielkich mięśniach. Zadali mi kilka pytań o to, jak wyobrażam sobie taki obóz, a potem zapytali mnie z tajemniczymi uśmiechami, czy wiem, na co się decyduję. Wiedziałem, ale ich pytanie było tak intrygujące, że spojrzałem pytająco prosto w ich oczy.
- Chodzi nam o to, że to nie będą przelewki. Wiesz, będziesz ciężko zapierdalał i będziesz musiał wykonywać wszystkie polecenia starszych uczestników obozu. To jest podstawowy warunek. Czy to jest dla ciebie jasne?
To było dla mnie bardziej niż jasne. Chłopcy poinformowali mnie jeszcze, jaką mam wnieść opłatę, jaki przygotować sobie strój (umundurowanie miało być ujednolicone) oraz gdzie i kiedy się zgłosić.
  
To był piękny letni ranek. W pełnym rynsztunku i z wzorowo zapakowanym plecakiem zgłosiłem się pod wskazany adres. Tam czekała na nas odkryta wojskowa ciężarówka. Na rozkaz wszyscy usiedliśmy w milczeniu na dwóch ławkach po przeciwnych stronach samochodu. W pełnym milczeniu jechaliśmy tak jakieś 2 godziny, zanim dotarliśmy na miejsce. Obóz był szczelnie ogrodzony zasiekami, a przed wzrokiem ciekawskich chroniła go także siatka maskująca. Czekały na nas już rozłożone namioty. Sebastian - nasz dowódca - ogłosił, że mamy 10 minut na zajęcie łóżek i zgłoszenie się na placu apelowym. Już po chwili zorientowaliśmy się, że drużyny 'namiotowe' są podzielone pół na pół: na starych i młodych uczestników obozu. W ten sposób każdy był jakby pod prywatną pieczą bardziej doświadczonego kumpla.
 Po 10 minutach niemal wszyscy zgłosili się na placu. Sebastian w ostrych słowach skrytykował spóźnialskich i zaznaczył, że takie wybryki w przyszłości nie będą tolerowane. Potem określił zadania, jakie przed nami stoją, i zaznaczył po raz kolejny, że obowiązuje całkowite posłuszeństwo. I abyśmy się o tym przekonali, przygotowali dla nas specjalny program na dzień dzisiejszy, w czasie którego będziemy mogli się wykazać służbą starszym stażem uczestnikom. Wtedy część starych nas otoczyła i padła komenda, aby się rozebrać do naga Chłopcy ociągali się, ale niektórzy zaczęli powoli, niepewnie rozpinać guziki. Po chwili wszyscy staliśmy na placu tak jak nas Pan Bóg stworzył. Niektórym fiuty wyraźnie się podnosiły. Widocznie zaistniała sytuacja nieźle ich podjarała. Czułem, jak również do mojego kutasa napływa krew, jak zaczyna się robić większy i twardszy. Podnieciłem się jeszcze bardziej, jak zobaczyłem, że także nasi opiekunowie pokazują swoją muskulaturę i rozbierają się do naga.
Kiedy wszyscy ze stojącymi znaleźliśmy się już w stroju Adama, każdy z nas musiał podejść do swojego opiekuna i uklęknąć przed nim, chwytając się jednocześnie za kostki. W ten sposób nasze usta znalazły się na wprost ich kutasów. To nie pozostawiało mi już żadnych wątpliwości co do tego, co za chwilę się wydarzy. Czułem, że jestem bardzo podniecony, czego dowodem była moja stojąca i pulsująca pała. Przez chwilę miałem nawet wrażenie, że spuszczę się z samego podniecenia. Było gorąco i chłopakom zapociły się już nieźle jądra pod mundurem, dlatego od czasu do czasu zalatywał przyjemny, słodkawy zapach z krocza, który pobudzał mnie jeszcze bardziej.
 I wtedy właśnie padła komenda, aby koty zaczęły obciągać swoim opiekunom. Kątem oka spostrzegłem, że wszyscy posłuchali rozkazu. Paru gości, którzy nie byli przyzwyczjeni do takich akcji, zaczęło się jednak dławić i dusić. Inni ofiarnie i bez szemrania obciągali. Tak się złożyło, że moim opiekunem był Sebastian. Miał wielkiego kutasa, którego musiałem obciągać do samego końca. Z trudem powstrzymywałem dławienie. Wiedziałem jednak, że muszę ciągnąć ofiarnie i posłusznie. Ręce założone na kostkach wcale nie ułatwiały mi robienia laski. Widziałem jednak, że Sebastian stara się ułatwić mi zadanie i lekko ugiął kolana, abym nie musiał tak bardzo wyciągać szyi.
W czasie kiedy ja obciągałem dowódcy, on mówił, że wszystkie przewinienia będą surowo karane, a obsługiwanie naszych opiekunów należy do podstawowych obowiązków nowo przybyłych. Potem chwycił moją głowę obiema rękami i zaczął mnie ostro rżnąć w usta.
 Jego chuj wchodził w moje gardło nawet poza migdałki. Wreszcie poczułem, że jest tak twardy, jak kamień, że krew pulsuje w nim jakby była tłoczona pompą - i wtedy poczułem w moich ustach olbrzymi, gorący wytrysk. Sebastian chciał wyciągnąć swojego fiuta, ale ja przytrzymałem jego tyłek i tak staliśmy przez jakiś czas.
Kiedy mój opiekun już trochę ochłonął po wytrysku, szeptem powiedział mi, że teraz pójdziemy do namiotu. Klęczałem tak wtulony w jego łono i czułem fantastyczny zapach jego potu. Zdołałem wydusić z siebie tylko jedno zdanie:
- Cokolwiek powiesz, panie!
 Sebastian podniósł mnie i zaprowadził do namiotu. To samo zaczęły robić też pary, które skończyły pierwszą część zabawy. W namiocie wszystkie koty musiały położyć się na łóżkach. Nasi przełożeni naciągali w tym czasie prezerwatywy. Potem uklęknęli przy łóżkach, a nam kazali zadrzeć nogi do góry. Nagle poczułem na swojej dziurce bardzo przyjemne ciepło, które przesuwało się w górę i w dół. Kątem oka dostrzegłem, że chłopaki lizali nam odbyty. To było bardzo przyjemne odczucie, ale kiedy zaczęli dodatkowo nawilżać nam dziury jakimś żelem, wiedziałem, że na tym się nie skończy. Sebastian miał kutasa w pełnym wzwodzie i kiedy się podniósł, zacisnąłem zęby. Ale on, zanim we mnie wszedł, zaczął wiercić mnie palcami. Początkowo jednym, a potem dwoma lub trzema, i już sam nie pamiętam momentu, kiedy powoli wszedł we mnie swoim wielkim chujem. Kiedy wprowadził go jednak do samego końca i na chwilę się zatrzymał, poczułem niebywałą rozkosz i mój fiut stanął dęba. Wtedy on, początkowo powoli, a potem coraz szybciej zaczął mnie posuwać. Było super. Moje podniecenie sięgało zenitu, tym bardziej, ze za pierwszym razem nie dane było mi się spuścić. Kiedy więc zobaczyłem, że oczy Sebastiana zaszły delikatną mgiełką, poleciałem sobie na brzuch, i to niemal w tym samym momencie, kiedy spuszczał się Sebastian. Kiedy wyciągnął swojego odzianego w prezerwatywę kutasa, byłem pełen podziwu dla ilości spermy, która znalazła się w zbiorniczku, tym bardziej, że był to już drugi jego wytrysk w tym dniu. Zdjął gumę i zawartą w niej, jeszcze ciepłą spermę wylał mi na klatkę piersiową.
 Wtedy nagle jakby przypomniał sobie swoją pozycję na obozie i wydał komendę: 'Baczność', a kiedy wszyscy stanęli, kazał nam się ubrać i przystąpić do organizowania kuchni polowej. Ubieranie się szło nam jakoś niemrawo, ale rozkaz to rozkaz.
Byłem zmęczony, ale jednocześnie szczęśliwy, ponieważ w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałem, że moje marzenia spełnią się w 100%. Przez ponad 3 tygodnie służyłem pod rozkazami Sebastiana. Byłem na każde jego wezwanie. Rżnął mnie w czasie marszu i wypoczynku, na leśnej ławce, trawie i w jeziorze - w czasie kąpieli. Bardzo mile wspominam też seks w czasie wyreżyserowanej bitwy, kiedy to zerżnął mnie na siedzeniu swojego łazika. Jeszcze kilka razy doprowadził mnie do wytrysku bez dotykania mojego fiuta. To był bardzo udany obóz i mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie można powtórzyć tę zabawę. Z tą tylko różnicą, że tym razem to ja będę opiekunem.

l.g.,

opowiadanie pochodzi z grupy gay_historie.

Gejowskie Opowiadania - linki

Dla tych, którzy lubią sami przedzierać się przez nieskończone ilości literek tu przedstawiam listę moich źródeł.

 Polskie serwisy 

http://www.pornzone.com/opowiadania/geje/  Chyba najczęsciej aktualizowana strona w polskim internecie
http://www.sexopowiadania.pl/kategoria/1/gejowskie/# Mniej nowości
https://pl.xhamster.com/stories-pl/niches/new-gay_male-1.html Nowa strona na razie rozwija się wolno
http://adonis1.w.interiowo.pl/miastogejow.html Super stara strona, ale ma kilka smaczków
www.gaysm.pl Sugeruję założenie konta, bo oprócz ciekawych opowiadać w zakładce "Teksty" na uwagę zasługują też niektóre wpisy na blogach
http://www.gayland.fora.pl Forum zdaje się ponownie budzi do życia - wymagana darmowa rejestracja

 Angielskie serwisy

www.nifty.org Niewątpliwie największy zbiór w interencie, opowiadania z każdego możliwego fetyszu
http://www.asstr.org/~/Kristen/gay/
http://www.sexstories.com/themes/39/Gay
http://www.agaysex.com/gaysex.html - powróciła w nowej odsłonie i nawet nieco aktualizowana