wtorek, 28 marca 2023

Dar

 To opowiadanie uratowałem z jednego z anglojęzycznych tumblrów i przetłumaczyłem. Wydaje mi się, że wymaga zaznaczenia, że jest to dzieło fantazji. W prawdziwym życiu nie należy przyjmować żadnych substancji bez zalecenia lekarza, ani działać na nikim wbrew jego woli. Trigger warning: postaci przyjmują w tym opowiadaniu substancje zmieniające świadomość - na różne sposoby w tym przy użyciu igły.


  

Dar

Była to bardzo skomplikowana mieszanka substancji. Niesamowite, że mogły tak ze sobą działać. Pierwszy etap polegał na wypiciu wysokiej szklanki "soku" z całym szeregiem rozpuszczonych w nim związków. Nieco ponad godzinę później otrzymuje się zastrzyk, który działa jako katalizator i wyzwalacz. Ostatni akcent pochodzi z czopka analnego, który jest wchłaniany przez kilka następnych godzin. A poprzez przyjmowanie kolejnych czopków, całe doświadczenie może być rozciągnięte na niesamowite 72 godziny.

Seth był idealnym kandydatem. Był młody, uroczy i do bólu nieśmiały. Kręcił się wokół nas jak chętny szczeniak, był słodki i naprawdę sympatyczny. Można powiedzieć, że pociągał wielu z nas. Był jednym z tych facetów, których urok wynikał z faktu, że nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo są atrakcyjni. Niektórzy faceci wiedzą, co mają i są naprawdę zarozumiali. On był w tym drugim obozie. Jego niewinność była równie rozbrajająca jak jego uśmiech.

Brakowało mu jednak pewności siebie i nikt nie był zaskoczony, gdy przyznał się, że jest prawiczkiem. Można było wyczuć emanujące z niego napięcie: zawsze kręcił się wokół nas i czuć było tę intensywną chemię. Wcześniej przyznał się nawet, że fantazjuje o wzięciu udziału w orgii

Craig był tym, który natknął się na "koktajl". To ironiczne, bo nie jest typem, który zadaje się z bandą eksperymentalnych ćpunów, ale mimo to znalazł się w posiadaniu trzech serii dawek. Nie miał pojęcia, co z nimi zrobić, dopóki Jake nie wspomniał o Secie. Zasugerował to jako żart, ale kiedy się z tego śmialiśmy, chyba wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że to wszystko ma całkiem spory sensu, ale Seth ciągle był nie przekonany.

Ostatecznie zostałem nominowany, by spróbować namówić Setha. Byłem z nim blisko, a do tego dysponowałem sporym domem. Dwóch moich współlokatorów (Ravi i Travis) wykończyło piwnicę w stylu lochu. Do tej pory używali jej zapraszając tam ludzi na trójkąty, ale wciaż nie odbyła się w niej żadna prawdziwa orgia. Wiedziałam, że Seth był zaintrygowany "lochami", ponieważ od czasu do czasu niezdarnie poruszał ten temat w rozmowie.

Zaprosiłem go do siebie w tamten czwartek. To był weekend Dnia Niepodległości, więc wszyscy czekali na czterodniowy weekend. Przyprowadziłem go do kuchni, wręczyłem mu wysoką szklankę soku i odważyłem się go wypić.

"Dziwnie pachnie." powiedział, marszcząc nos.

"To sok ze śliwek. Słyszałem, że to zamaskuje smak "koktajlu". W przeciwnym razie ten towar może być dość gorzki".

"A co to robi?"

"Cóż", mówię, "Powiedzmy, że wprowadza cię w odpowiedni nastrój. Jedna część zrelaksuje cię, inna zadziała jak afrodyzjak, a ostatnia część tłumi zahamowania."

"I chcesz, żebym to wypił, bo...?".

"Potraktuj to jako wielki prezent od nas wszystkich. Mówiłeś nam, że zawsze chciałeś wziąć udział w wielkiej imprezie seksualnej w stylu Caliguli. Wypij to, a w ten weekend twoje życzenie zostanie spełnione. Ludzie będą przychodzić, a każdy facet, na którego masz ochotę... cóż, będziesz naprawdę nie mieć zahamowań. Jeśli na kogoś nie lecisz, nikt się nie obrazi".

"Słuchaj", kontynuowałem, "Myślimy, że to jest coś, czego naprawdę możesz chcieć. Jeśli się mylimy, to w porządku. Nie mam zamiaru wykręcać ci ręki. Absolutnie nie musisz tego robić."

"Kto przyjedzie?" zapytał.

"Cóż, Ravi i Travis będą tutaj, oczywiście. Są podekscytowani tym, że będą mogli trochę skorzystać z piwnicy..."

"Masz na myśli loch." poprawia Seth.

Śmieję się, "Cóż, nie jestem pewien, czy to kwalifikuje się jako właściwy loch, ale tak. A Craig będzie tu za kilka minut. I Derek i Jake i Tariq myślę."

"Nie zapominaj o tych chłopakach, którzy pomogli zainstalować tę sling w lochu." powiedział Craig, pojawiając się nagle zza rogu  - "Myślę, że to byli przyjaciele Travisa z rugby".

"Heja Craig," mówi grzecznie Seth.

"Nie zdecydowałeś się jeszcze, czy idziesz to?" zapytał przyjaźnie.

 "Cóż, bez spiny. Możemy trzymać tę szklankę w lodówce przez jakiś czas, na wypadek gdyby ktoś inny chciał się poczęstować. A ja mam jeszcze kilka dawek poza tym."

"To kuszące. To znaczy, tak mi pochlebia, że wam zależy na tyle... że chcę." Wahał się, myśląc, a potem zapytał: "Mówiłeś, że masz więcej dawek?"

Craig przytaknął.

Seth kontynuuował: "A gdybym powiedział, że zrobię to, jeśli Doug do mnie dołączy?".

Craig odwraca się, by spojrzeć na mnie. "No cóż, my nie... Cóż... Do diabła, dlaczego nie? Doug, co o tym myślisz?"

Byłem całkowicie zaskoczony. 

"Ja... uh..."  

Widziałem, że Seth mnie obserwuje. Oceniał moją reakcje, aby ocenić, jak ryzykowna jest ta cała propozycja. W końcu jeśli ma zaufać nam wszystkim, to po to, żebyśmy nad nim czuwali i upewnili się, że nie stanie się nic niebezpiecznego. 

Próbowałem odczytać coś z twarzy Craiga, ale wydawał się być wspierający, może nawet zaciekawiony. 

W końcu się złamałem. "Dobrze, jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej".

Kiwnął głową, powiedział, że tak, i podał mi szklankę. Craig będzie musiał pobiec do domu po kolejną dawkę dla Setha. To powinno zająć mniej niż trzydzieści minut. W międzyczasie Seth chyba będzie się czuł bezpieczniej, jeśli najpierw będzie mógł zaobserwować, jak to na mnie działa.

"Jeśli wypiję to teraz, będę trzymał cię za słowo, że się do mnie przyłączysz". ostrzegłem go, a on kiwnął głową. Wziąłem haust.

Nie jestem fanem soku ze śliwek, więc szybko go połknąłem, żeby nie czuć smaku. Ale zdecydowanie czuć było chemiczny smak substancji zmieszanych w nim. Było dość paskudne. Wybór soku śliwkowego był niezłym wyborem. To jak mieszanka Red Bulla i Jaegermeistra.

Craig wybiegł po drugą porcję, a Seth i ja po prostu siedzieliśmy w kuchni. Wyglądał jeszcze bardziej nieśmiało i niezręcznie niż zwykle, ale mogłem również powiedzieć, że bada moje reakcje, aby zobaczyć, czy koktajl się załadował.  Zapytałem go, czy jest zdenerwowany, a on powiedział mi, że po prostu nie wie, jak by to było, gdyby wszystkie jego zahamowania zniknęły. 

"To jest jak, nie wiem... normalnie nie myślisz dużo o wszystkich impulsach, które starasz się ignorować. Kiedyś zapaliłem zioło i byłem nagle świadomy wszystkich tych myśli i impulsów, które normalnie po prostu przetwarzam i filtruję podświadomie, nie myśląc o tym. Zrobiłem się naprawdę cichy i paranoiczny." 

Wyglądał na nieco zakłopotanego, "Więc jak się czujesz? Czy jest coś, co masz ochotę zrobić, czego normalnie byś nie zrobił?"

Nie wiem, ile czasu minęło, odkąd wypiłem tę szklankę. Może dwadzieścia minut? Patrzę na Setha i uświadamiam sobie, że jednym z powodów, dla których chciałam, żeby spróbował tej rzeczy, było to, że mnie do niego ciągnęło. Nie myślałem o tym, ale wiedziałem, że prawdopodobnie będę się z nim bawić w ten weekend razem z resztą. Teraz zdałem sobie sprawę, że nie mogłem się doczekać, aby pocałować jego usta, zobaczyć tę gładką klatkę piersiową i ten wyrzeźbiony brzuch.

"Bardzo chciałbym żebyś zdjął koszulkę. Chciałbym zobaczyć twoją klatę" W chwili, gdy to powiedziałem zawahałem się. "Wow" zająknąłem się nagle, "To było niespodziewane".

Uśmiechnął się do mnie. Teraz ja czułem się zakłopotany, ale pomyślałem, że on cieszy się, że uwaga została przerzucona na mnie. 

"W porządku, nie spinaj się! Powinieneś mówić co ci ślina na język przyniesie". Ściągnął koszulę, zrzucił buty, a potem spojrzał mi w oczy, z nieśmiałym uśmiechem.

Moje oczy spijały jego ciało. Jego skóra byłą pięknie blada i gładka. Przebiegłem lekko palcami po jego klatce piersiowej, głaszcząc jeden z jego sutków...

I oczywiście wtedy wrócił Craig. "Hej chłopaki. Doug, jak się czujesz?"

"Czuję, że to będzie fajny weekend." Powiedziałem, a moja ręka nadal pieściła Setha.

"Cóż, niech Seth zacznie od swojej dawki, abyś nie wyprzedził go zbytnio." Craig zadecydował. Pomimo wszystkich rozrywających mnie pragnień, czuję się dziwnie zmuszony zrobić to, co mówi Craig. "Dobrze, jeśli tak mówisz. Przyniosę sok." i odwracam się w stronę lodówki.

"Czekaj sekundę," powiedział Craig, a ja zatrzymałem się od razu. "Najpierw zrób coś dla mnie. To nie fair, że Seth jest jedynym pół ubranym. Zdejmij swoje ubrania - wszystkie."

Znów poczułem tę silną potrzebę zrobienia tego, co kazał mi Craig. Ściągnąłem koszulę, zdjąłem buty, spodnie i bieliznę, a na koniec ściągnąłem skarpetki. Uwolniony, mój kutas podskoczył trochę do góry. Instynktownie strzepałem go jedną ręką.

"Tak, jest w fazie drugiej." Craig powiedział do Setha: "Najpierw cię relaksuje, ale potem jest faza, w której stajesz się naprawdę podatny na sugestie."

"To znaczy, że zrobi wszystko, co mu każesz?" spytał Seth.

"Nawet bardziej. To działa trochę jak hipnoza. Cokolwiek zaimplantujesz mu w tym momencie, stanie się jego głównym celem na tak długo, jak długo będzie działać substancja, czyli caly weekend. Jego umysł całkowicie się na tym skupi.

"Naprawdę? Nie wspominałeś o tym wcześniej. Co planowałeś włożyć mi do głowy?" zapytał mnie Seth, podejrzliwie.

Uczucie pożądania sprawiało, że trudno było mi się skupić, ale wzruszyłem ramionami i powiedziałem: "Tylko tyle, żebyś się dobrze bawił. Żebyś spróbował wszystkiego, co chcesz z którymkolwiek z nas - z kimkolwiek, kto cię pociąga. Mieliśmy nadzieję, że ten weekend będzie dla ciebie zabawą i wyciągnie cię z twojej skorupy".

"Seth, nadal planujesz dołączyć do Douga, prawda?" zapytał Craig. Ma nalaną szklankę soku i ma zamiar wymieszać w niej paczkę z lekami. "Nie chcę tego zmarnować, jeśli nie jesteś zdecydowany."

Zawahał się. "Nie wiem. Wiem, że obiecałam Dougowi, że to zrobię, ale nie miałam pojęcia, że to będzie takie... ekstremalne."

"Co to, kurwa ma znaczyć!" pomyslałem.  Zaczynałem odczuwać panikę. To Seth miał być tym, który się zrobi.

 "Chyba nie zamierzasz mnie wystawić, co?". Byłem niesamowicie napalony. Chciałem tylko wrócić do pieszczenia jego ciała.

Położył mi rękę na piersi w pocieszającym geście: "Nie martw się. Niezależnie od tego, czy spróbuję tego "koktajlu", czy nie, to i tak będzie to świetny weekend. Będę tu z tobą przez cały czas. Ale w tej chwili skupmy się na twoim doświadczeniu. Jeśli dołączę do ciebie, nie będę tak daleko za tobą. Dobrze?" Popatrzyłem w te jego intensywnie piękne, niebieskie oczy. Chciałem tylko go uszczęśliwić. Zrobić wszystko, o co poprosi.

"Dobrze." Zgodziłem się. Odwzajemniłem jego gest, kładąc rękę na jego klatce piersiowej i wracając do pieszczot.

Craig popatrzył na zegarek i powiedział: "Hej, jeśli chcemy zasadzić jakieś sugestie w tym drugim etapie, będziemy musieli to zrobić teraz. Czy jest coś, czego chcesz spróbować?"

Seth wciąż patrzył mi w oczy "Powiedziałeś, że to ustawi cały weekend?".

"Tak, to będzie zupełnie tak jakby jego mózg zablokował się na jednej rzeczy, był na jednym biegu przez cały czas. Pierwszy raz widzę ten "koktajl" w akcji, ale jestem naprawdę ciekawy, czy zadziała tak, jak obiecano, więc wybierzmy coś.... Hej, nie masz nic przeciwko temu, że zapytam cię o coś osobistego?".

"Nie. Strzelaj." powiedział Seth.

"Czy myślisz, że jesteś aktem czy pasem? To znaczy, powiedziałeś, że jesteś jeszcze prawiczkiem, ale czy wyobrażasz sobie siebie pieprzącego innych facetów czy na odwrót?".

"Wow. Tak, nie spodziewałem się tego." Seth spogląda na Craiga i wygląda na zakłopotanego, "Szczerze mówiąc, fantazjuję o byciu tym, który pieprzy. I... myślę, że to jeden z powodów, dla których denerwuję się żeby spróbować tej mieszanki... Myślę, że obawiam się, że skończyłbym jako ten, który jest... penetrowany. To znaczy, kiedyś może spróbuję i stwierdzę, że mi się to podoba, ale..."

Craig powiedział: "To tylko pytanie. Szczerze mówiąc, myślałem że jest odwrotnie, ale cieszę się, że zapytałem." Potem zwrócił się do mnie: "Doug, spójrz na mnie".

Odwróciłem się i spojrzałem w oczy Craiga.

"Doug, nigdy wcześniej tak naprawdę nie sprawdzałeś jak odnajdziesz się jako pasyw, prawda?".

Wyznałem: "No cóż, nie. Wcześniej eksperymentowałam z dildo sam na sam. Chciałam się upewnić, że dam sobie radę na wypadek, gdybym znalazła się w takiej sytuacji, ale nie, zawsze byłem aktem"

"Ale byłeś ciekawy." Craig powiedział, prawie bardziej jako sugestię niż pytanie.

"Byłem ciekawy" powtarzam.

"Doug, w ten weekend Seth będzie aktem. Chcesz, żeby dobrze się bawił w ten weekend, prawda? Chcesz, żeby był szczęśliwy."

"Na pewno!"

"W ten weekend, będziesz pasem. Turbo oddanym. Skupisz się na dawaniu przyjemności, na oddawaniu się nam, na pozwalaniu innym kontrolować cię,  na byciu pod kontrolą."

Słowa odbijają się i odbijają echem w mojej głowie.

"Z niecierpliwością czekasz na to, by mieć Setha w sobie. W zasadzie jesteś tego głodny."

Seth wkroczył, "Nie tylko mnie. Wszystkich swoich przyjaciół, wszystkich, których planowałeś zaprosić. Kto wie, który z nich mógł być zainteresowany żeby cię przelecieć? Teraz masz szansę dowiedzieć się tego bez poczucia winy, bez wstydu. Powiedz mi, z tych wszystkich facetów, z iloma uprawiałaś seks?"

Wahałęm się przez chwilę, zastanawiając się nad pytaniem. Wszyscy ci faceci są moimi przyjaciółmi, ale nigdy nie zadawałem się z nimi. "Tylko z jednym facetem - jednym z rugbystów od Tarika, który pomógł zainstalować sling w lochu - umówiłem się z nim na na kiedy indziej, ale nigdy się nie spiknęliśmy".

"Ale przecież wszyscy planowaliście tę orgię w ten weekend, prawda?" zapytał Seth.

"No cóż, tak, ale mieliśmy się skupienić na tobie, głównie. To znaczy, nie myślałem zbytnio o innych."

"Wszyscy są jednak atrakcyjni".

"Tak", zgodziłem się, "chyba tak".

Seth powiedział: "Słuchaj, ten weekend nie może być tylko o mnie. Wszyscy ci faceci są naprawdę podniecający. Chcę, żebyś spojrzał na nich świeżym okiem. Każdy facet, który tu przyjdzie to będzie nowa seksualna okazja, a ty będziesz próbował dowiedzieć się, jak go uwieść. Będziesz bez skrępowania pokazywać mu, jak bardzo jesteś napalony".

Craig dołączył, "Pomyśl przez chwilę o tym, kto będzie tutaj, Tariq i Derek i Jake, i pomyśl o tym, jak będą wyglądać ze zdjętymi ubraniami, te ich umięśnione, wysportowane ciała. Wyobraź sobie jak podniecające będzie rozebranie ich do naga i ssanie ich kutasów i sprawdzenie, którego z nich uda ci się nakłonić do zerżnięcia cie." Następnie zdjął własną koszulę, a potem złapał mojego kutasa. "Spójrz na mnie. Uważasz mnie za atrakcyjnego, prawda?"

"O kurwa jasne że tak!!" powiedziałem entuzjastycznie. Położyłem swoją drugą rękę na jego klacie. Robiłem się naprawdę podniecony.

"Do końca tego weekendu, Seth i ja znajdziemy dziesiątki kreatywnych sposobów, aby cię pieprzyć".

Poczułem się tak dobrze, taki napalony. Craig był tak cholernie podniecający. Byłem zdumiona, że kiedykolwiek byłem w stanie spędzać z nim czas bez bycia całkowicie rozproszonym i oszołomionym.  Był taki piękny i seksowny.

"Jeszcze jedno" - dodał Seth - "Chcę, żebyś naprawdę zwrócił uwagę na tę część. Ten loch, który zbudowałeś z chłopakami? Ten, którego jeszcze nigdy nie mieliście okazji tak na prawdę przetestować?".

"Tak?" Powidzieąłem: "Pomyśleliśmy, że spodoba ci się wypróbowanie go w ten weekend - po tym, jak tyle razy o tym wspominałeś."

"Cóż, moje zainteresowanie lochami będzie niczym w porównaniu z twoim. Pamiętasz jak opowiadałeś mi o tym całym sprzęcie, który odziedziczył Ravi?"

Pamiętalem. Jeden facet którego znał, który musiał nagle przeprowadzić się za ocean do małego mieszkania i nie miał jak trzymać ogromnej kolekcji sprzętu i zabawek gromadzonego przez lata. Ravi nie miał nawet gdzie tego przechowywać, a wtedy Travis wpadł na pomysł o naszej niedokończonej piwnicy...

Seth kontynuuował : "Pomyśl o tym, kiedy przeglądaliście pudła pełne tych wszystkich rzeczy. Chcę, abyś przypomniał sobie, jak bardzo marzyłeś o tym, aby osobiście wypróbować każdy sprzęt, każdą zabawkę. Być może udawałeś przed Ravim i Travisem, że cię to nie jara ale potajemnie chciałeś mieć jakiś pretekst, aby całkowicie zanurzyć się w tym świecie. Życzyłeś sobie, abyś mógł mieszkać w lochu zamiast w swojej sypialni, spać w tej klatce".

To było takie podniecające. Waliłem teraz swojego kutasa mocniej, myśląc o tej wielkiej klatce z jej czarną wyściełaną podłogą. Nie mogłem uwierzyć, że nigdy wcześniej nawet potajemnie jej nie wypróbowałem. Miałem nadzieję, że w ten weekend będę miał szansę pozbyć się tych zahamowań raz na zawsze.

Craig popatrzył na Setha i zagwizdał, "Człowieku, zawsze myślałem, że jesteś tą nieśmiałą i niewinną osobą. Nie miałem pojęcia, że masz tę pokręconą stronę".

Seth uśmiechnął się, "Cicha woda brzegi rwie! Nie, chodzi mi o to, że zawsze byłem podekscytowany pomysłem przetestowania lochu. Po prostu wydaje się, że to dobry sposób, aby upewnić się, że wreszcie ktoś go użyje. Nie jestem aż tak zboczony, chociaż..." Zapauzował.

 "Słuchaj, możesz jednak przygotować drugą porcję koktajlu? To naprawdę nie fair wobec Douga, że jest jedynym, który jest tak zaprawiony - zwłaszcza po tym, co mu nagadaliśmy do głowy"

"Domyślam się, że chcesz się upewnić, że jesteś dominującym aktem?" Craig zapytał.

Seth wzruszył  ramionami, "Wiesz, zaskocz mnie. Czuję się trochę winny z powodu tego, jak ekstremalnie podeszliśmy do Douga. Myślę, że zasługuję na to, abyś pozwolił mi grzebać w mojej psychice jakkolwiek chcesz. Po tym wszystkim..." odwraca się do mnie i mruga, "Nie powinieneś być jedynym, który się dobrze się bawi."

Craig spojrzał na zegarek, "Ok, ale muszę dokończyć zaprawianie Douga, więc czy możesz sam wymieszać to w soku?". Wskazał na paczkę wciąż leżącą na kuchennym blacie obok szklanki z sokiem śliwkowym. Seth wyglądał na zdezorientowanego, więc wyjaśnia, "Samo wypicie mieszanki nie wsyatrczy. Procedura ma kilka kroków. Doug jest już przygotowany, ale muszę dodać katalizator."

Wygrzebał coś ze swojego plecaka, odwinał foliowe opakowanie i podał mi czopek. "Masz Doug, wiesz co masz z tym zrobić".

Wziąłem woskowy przedmiot i bez skrępowania przyłożyłem do do zwieracza. Delikatnie wsunąłem go do środka. Craig tłumaczył mi, jak ciepło twojego ciała szybko rozpuści wosk, a odbyt zacznie wchłaniać kolejną część mieszanki.

Po raz kolejny, Seth wyglądał na niezdecydowanego, widząc, co będzie musiał zrobić. Craig powiedział: "Słuchaj, po prostu pij, a wtedy reszta stanie się naprawdę łatwa. Przestaniesz czuć się zdenerwowany i zaczniesz po prostu cieszyć się wieczorem!".

Seth nie powiedział już nic więcej. Spokojnie zmieszał proszek z sokiem śliwkowym, spojrzał na mnie, wziął jeden duży haust, a potem puścił do mnie oko.

Nagle usłyszałem, jak trzask drzwi wejściowych i znajomy głos Raviego wołający: "Haaalo? Jest tu kto? ?"

"W kuchni!" zawołał Craig, a ja zobaczyłem, jak Ravi i Travis wychodzą zza rogu.

Zmierzyli nas wzrokiem - Sethem był bez koszulki a ja byłem całkowici nagi. Wyglądali na zdezorientowanych. Craig wyjaśnił, że Seth chciał, żebym poszedł pierwszy, ale on właśnie do mnie dołączył. Nie zwracałem za bardzo uwagi na rozmowę; patrzułem tylko na Raviego i Travisa, na ich przystojne twarze i wysportowane ciała, i czułem, jak zalewają mnie fale pożądania. Jakim cudem w przeszłości udawało mi się spędzać czas z tymi facetami bez podrywania ich? Travis załapł na chwilę moje spojrzenie i poczułem, jak serce mi skacze mi do gardła.

Craig to zauważył i nagle powiedział: "Hej Ravi, może zabierzesz Setha na dół i pokażesz mu swoją kolekcję? Może znajdziemy uprząż, w którą mógłby się przebrać lub coś w tym stylu. Travis, Doug i ja będziemy na dole za kilka minut."

Ravi wyprowadził Setha z kuchni, mówiąc "Jesteś gotowy na zabawny weekend? Zobaczmy, czy jest coś, w czym wyglądałbyś dobrze".

Gdy już wyszli z pokoju, Travis zapytał Craiga, czy brałem już ostatnią dawkę. Craig mówi mu, że nie, że właśnie wziąłem czopek kilka minut temu, ale teraz jest ten moment.

Zwrócił się do mnie: "Wiesz, co jest dalej, prawda?".

Przytaknąłem. Jest jeszcze zastrzyk, który działa jak katalizator i wprawia wszystko w ruch. Chociaż już czułem, że moje hormony i popęd seksualny są jak rozpędzony pociąg. Byłem nieco odrealniony i miałem problem z przypomnieniem sobie, co jest rzeczywistością, a co moim nowym programem.

"Jesteś gotowy? Chyba się nie denerwujesz?"

Uśmiechnąłem się. Część mnie była jeszcze na tyle świadoma, by zauważyć, że tak naprawdę nie miało to być pytanie... a kolejna sugestia. Bardzo mała odrobina świadomości w kącie mojego umysłu.

"Nie chciałeś, żeby Seth to zobaczył i jeszcze bardziej się zdenerwował, co?" zapytałem.

"Dokładnie. Za godzinę będzie na tyle zrelaksowany, że nie będzie to problem."

"To ma sens." powiedziałem.

"Hej Travis," powiedział Craig wyciągając kilka rzeczy ze swojej torby, "Mam nadzieję, że to nie zabrzmi zbyt dziwne, ale twój współlokator tutaj dość desperacko chce się z tobą rżnać"

"Ha" zachłysnął się i zawiesił na chwilę. A potem powiedział "W zasadzie... czemu nie?"

Travis pomógł mi założyć gumowy pasek wokół bicepsa, podczas gdy Craig wyjął strzykawkę. Wytarł wewnętrzną stronę mojego łokcia chusteczką z alkoholem i zdjął nasadkę z igły. Usłyszałem, jak drzwi wejściowe skrzypnęły, a potem kilka nowych głosów. Pomyśłałem, że to Derek i Jake i ktoś jeszcze, kogo nie znam. Brzmiały podniecająco i męsko. Poczułem lekkie ukłucie i spojrzałem w dół, gdy Craig wcisnał tłok strzykawki.

Poczułem, jak kąciki moich ust podciągnęły się do góry w uśmiechu. Spoglądałem na przemian na Craiga i Travisa i czułem, jak kapituluję. Poczułem, że mój kutas przejmuje kontrolę. To tak, jakby moja świadomość nie siedziała już gdzieś w moim mózgu. Mój umysł był pusty. Ci dwaj faceci rozmawiali, ale słowa były bez znaczenia. Nie wiedziałem, co mówią, a co więcej, nie obchodzło mnie to, kurwa, ani trochę. To, co mnie obchodziło, to impulsy, które czułem płynące z mojego kutasa. Klęknąłem i zacząłem rozpinać dżinsy jednego faceta. Trochę się namęczyłem nim uwolniłem jego kutasa z bielizny, ale jak tylko go wyciągnąłem przyssałem się do niego łapczywie. Czułem jak zaczyna rosnąć w moich ustach. Nie było w tym nic poza szczęściem, porywczością i głodem.

Życie było dobre.

Epilog

Leżę na plecach, zamknięty w grubej gumowej skorupie, która utrzymuje moje ciało w bezruchu - moje ręce po bokach, dłonie przyciśnięte płasko i mocno do moich bioder, moje nogi związane razem, chociaż są oddzielone warstwą gumy tak, że żaden kawałem mojej skóry nie czuje niczego poza większą ilością gumy. Moja głowa jest ciasno owinięta, z miękkim gumowym kneblem w ustach, który trzyma mój język na miejscu. Dwie gumowe stalówki w moich nozdrzach zasilają moje płuca chłodnym powietrzem.

Poza ciasnym gumowym zamknięciem, są tylko trzy odczucia, których jestem świadomy. 

Pierwszym z nich jest delikatne mrowienie w moim tyłku po wczorajszym maratonie ruchania. To uczucie zarówno zadowolenia, jak i samotności, i mam nadzieję, że nie będzie zbyt długo, zanim mój tyłek dostanie kolejny trening. Pustka zawsze musi być wypełniona. 

Drugie doznanie jest najbardziej wymagające: to mój kutas, bolący o uwolnienie, gdy nieubłagane mechaniczne urządzenie przymocowane do niego, utrzymuje mokre, powolne, rytmiczne, falujące ssanie. Maszyna czasami robi przerwę na minutę lub dłużej, i co niezwykłe, oczekiwanie na jej nieuchronną kontynuację sprawia, że mój kutas sztywnieje jeszcze mocniej niż wtedy, gdy jest obciągany. Ale zawsze jest wznawiana. Przyzwyczaiłem się do tego, że mogę być tak stymulowany przez wiele godzin. Czasami udaje mi się zmusić się do snu, jeśli jestem wystarczająco wyczerpany. Czasami.

Ostatnie wrażenie jest tak subtelne, jak wymagające jest urządzenie do ssania kutasa: to miękki, męski głos, który dociera do moich uszu. Hipnotyczne słowa przypominające mi o tym, że mam się zrelaksować i porzucić swoje stare ja, aby moja nowa tożsamość - moja prawdziwa tożsamość, wraz z jej licznymi fetyszami - mogła się utrwalić.

------


Oryginał możesz znaleźć tu: The Gift

Hej, jeśli podobało Ci się to opowiadanie - zostaw komentarz! Dużo to dla mnie znaczy. 

Jeśli chcesz jakoś inaczej się odwdzięczyć - zapraszam na moją wishlistę. Przyjmuję też używany sprzęt wojskowy ;) 

wtorek, 31 stycznia 2023

Na Poligonie

Poniżej prezentuję opowiadanie, którego autorem jest Jonson.
Pochodzi ono z miesięcznika "Adam" z lipca 2000r.
(

Ja uratowałem je z innej jeszcze strony, Arka z Trzcianki k. Piły - przyp. Saigteoir)





 

Po skończeniu szkoły rozpocząłem pracę jako kelner w pobliskim motelu. Nie należał on do dużych. Miał tylko parę pokoi dla gości i dość dużą salę dla osób zatrzymujących się przejazdem. Tu można dość tanio zjeść i odpocząć po trudach podróży, w przeciwieństwie do innych tego typu lokali. Pod nieobecność właścicieli cały interes pozostawał na mojej głowie. Tak było i tym razem - w noc z piątku na sobotę. Ostatni goście opuścili motel o 20.30. Cały interes otwarty w piątki do 21.00. Właściciele wyjechali w góry. Zapowiadała się nudna nocna zmiana. Moim obowiązkiem było siedzieć w recepcji, dbać o klientów i spełniać ich ewentualne życzenia (w granicach zdrowego rozsądku). Personel opuścił lokal krótko po dwudziestej pierwszej. Po ich wyjściu zamknąłem motel i od tej pory siedziałem w recepcji, oglądałem telewizję i sporządzałem bilans sprzedaży prasy.

Po chwili usłyszałem dzwonek do drzwi zajazdu. Udałem się więc w ich stronę. Za nimi stał żołnierz ubrany w moro wojskowe. Otworzyłem mu wrota i zapytałem:

- O co chodzi?

- Chciałem zapytać, czy macie wolny jeden pokój?

- Tak, jest jeden.

- Jest tylko jeden problem. Nas jest razem pięciu. Czwórka moich kumpli czeka w wozie. Z kasą też nie jest wesoło. Rozumiesz, żołd nie jest wygórowany.

- Dobra. Ale będziecie musieli cicho się zachowywać i wyjechać stąd o szóstej rano.

- Okey!

Chłopacy wpakowali się do pokoju. Żołnierz, który załatwiał wszystko, dogadywał się ze mną w sprawie pokoju. Powiedziałem mu, że jeżeli się postarają to będą tutaj za friko.

- Jeszcze jedna sprawa. Widzę tutaj, że macie prasę. Czy mógłbyś pożyczyć nam do pokoju jeden świerszczyk?

- Jaki?

- "ADAMA"! Co? Zdziwiony jesteś? Znasz to pisemko? Jeżeli nie to powinieneś je poznać. To pismo dla prawdziwych mężczyzn.

- Proszę. Zwróćcie je rano.

Ich dowódca poszedł na górę. Ja już nie mogłem wytrzymać. Piątka żołnierzy w pokoju, a ja sam mam grzać pałę? Tym bardziej, że są swoimi ludźmi. Muszę się do nich wprosić. Długo nie trwało, bo za chwilę przed moimi oczyma pojawił się znowu ich dowódca, Łukasz, i zapytał, czy nie skombinuję coś do żarcia. Byliby bardzo wdzięczni. Ja udałem się do kuchni i zabrałem parę kanapek i dwanaście piw puszkowych. Potem im to zaniosłem.

Pukałem wcześniej, ale nikt nie otwierał.

Postanowiłem wejść do środka. Prawdziwi mężczyźni. To właśnie pomyślałem sobie o nich po wejściu do ich pokoju. Na początku nikogo nie widziałem, bo wszyscy byli pod prysznicem. W pomieszczeniu były porozrzucane tylko wojskowe ciuchy, łącznie z wojskowymi gaciami. Wszystko jak na poligonie. Istny bajzel. Na jednym małym łóżku leżał rozłożony "ADAM", niczym przedmiot kultu. Po chwili otworzyły się drzwi od prysznica i wyszedł z nich Łukasz z pałą sterczącą jak wieża Eiffla. Chociaż nie miała 200 m, to i tak była imponująca. Nie mogłem się od niej oderwać, ale udałem, że nie patrzę na nią. Przez drzwi widać teraz było pozostałą czwórkę chłopaków. Jednym słowem, stado przystojniaczków. Oni również mnie zauważyli, po czym wszyscy weszli do pokoju. Łukasz wydał im rozkaz:

- Całość, w jednym szeregu zbiórka!

W tym momencie nakazał mi się przedstawić.

- Igor.

- Teraz ja przedstawię ci moich podwładnych. Od lewej: Damian (pseudo "Riki"), dalej Sławek ("Ostry"), to Bartosz ("Lizak"), czwarty to Dominik ("Jebak"). Panowie, spocznij!

We mnie wszystko się już gotowało. Chuj rozpierał mój czarny uniform. Nie da się tego ukryć. Wszyscy patrzyli na moje napięte krocze. Dowódca wyjaśnił im, że mają wobec mnie duży dług wdzięczności.

- Każdy z nas podziękuje w wiadomy sposób przyjacielowi, który stoi obok mnie. Na początek dołączy do mnie "Lizak". Reszta - rozgrzewka obok.

Wszyscy byli krótko wygoleni. Zarost twarzy jednodniowy. "Jebak" i "Ostry" mieli zdecydowanie największe kutasy i sporej grubości. Byli oczywiście tuż za dowódcą, który przewodził stanowczo całej grupie. "Riki" i "Lizak" byli prawdziwymi włochatymi facetami. Takich bardzo lubię.

Wszystko w pokoju przypominało poligon. Totalny bałagan i sterczące armaty gotowe do wystrzału. Trzeba je tylko dobrze wypucować, by godnie reprezentowały Wojsko Polskie. A wierzcie mi, nic tym chłopakom nie brakowało. W każdym calu dorównywali amerykańskiej piechocie morskiej.

Nic nie musiałem robić. Całkowicie poddałem się obróbce prawdziwym ogierom. Kapitan przyssał się do moich ust, a Bartosz zaczął mnie rozbierać. Znalazł się między nami. Wreszcie dotarł do moich slipek. Brutalnie je zerwał i z wielkim zapałem wchłonął mego kutasa. Żołądź była już wilgotna z podniecenia, dlatego "Lizak" sprytnie wylizywał soki z czubka chuja. Czułem, jak dobrze go ciągnął. Od czasu do czasu lizał jaja Łukasza i jego krocze. Po chwili znalazł się po drugiej stronie. Ja bardziej rozkraczyłem nogi, by mógł swobodnie dotrzeć do mojej nory. On oczywiście wlinił języczek tak głęboko, jak tylko był w stanie. Odbyt robił się coraz bardziej wilgotny i elastyczny. Teraz schyliłem się do kutasa dowódcy i przyjąłem jego chuja w gościnę do moich ust. Bartek mógł swobodnie zająć się moją dupą. Po chwili wpychał w nią swoje palce, które wchodziły do środka jak po maśle. Ja tymczasem obrabiałem nadal chuja. Ssałem jego łepek, po czym połykałem go po same jaja. Jego chuj był cudowny. Niby niczym się nie różnił od innych, mimo to smakował całkiem inaczej. Bardziej męsko. To chyba sprawka wojska. Czuć jeszcze ten zapach przepoconych jaj i dzikość doznań. Żołnierze są po prostu wygłodniali seksualnie. Musiałem im to wynagrodzić.

Ekipa obok też nie próżnowała. Język "Rikiego" wbijał się w gardło "Jebaka". Widać po jego zachowaniu, że jest facetem, który wie, do czego dąży i co chce osiągnąć, a wszelkie przeszkody gotów był niszczyć swoją wielką armatą. Chuje obu panów do ataku przygotowywał "Ostry". Jednego ciągnął z wielkim zapałem, a drugiego walił swoją męską ręką. Była ona porośnięta czarnym zarostem, dodatkowo miała tatuaż na ramieniu. Wszystko robił bardzo zwinnie i sprawnie, jak przystało na wojsko. Był w tym po prostu dobry. Ciągnął oba kutasy na przemian. Widać, że był bardzo zadowolony, bo na jego twarzy widać było rozkosz. Po chwili Sławek przeniósł się między pośladki "Rikiego". Tam drażnił jego otwór. Wibrował swoim językiem w jego dziurze. Po chwili Damian położył się na plecach. Jego nogi zarzucił na swoje ramiona Dominik i naparł swoim chujem do ataku. Do celu trafił bezbłędnie. Armata jego regularnie waliła dupę kompana. Chowała się na chwilę, po czym znowu widać ją było na zewnątrz. Ruchy stawały się coraz szybsze. Jak to przystało na Dominika, ruchał dupę szybko i rytmicznie. Jednym słowem, jebał go po męsku. A żeby wszystko było raczej po cichu, ze względu na innych gości w motelu, westchnienia "Rikiego" były tłumione przez chuja "Ostrego". Pieprzył nim usta Damiana. Po chwili jednak zaprzestał tego, a "Riki" zaczął polerować jego fujarę. "Jebak" nadal walił Damiana, ale to było mu za mało. Dlatego dotarł do dupy "Ostrego" i zaczął zadowalać jego otworek swoim językiem.

Ja teraz piąłem się w górę po brzuchu kapitana. Jeździłem języczkiem po jego pępku i dalej po jego włochatej klacie. Dotarłem do brodawek. Delikatnie je possałem i podrażniłem zębami. Rajcowały mnie jego silne ramiona i żylaste ręce. Moja dupa była gotowa do raportu. W tym momencie przyjąłem pozycje na pieska. Do moich ust swego patana władował "Lizak". Ja w niczym nie zwlekając przystąpiłem do obrabiania jego druta. Połykałem chuja po same gardełko. Jeździłem po całym jego kutasie, tak jakbym najpierw chciał zlizać polewę czekoladową z loda śmietankowego. Tak dobrze mu ciągnąłem pałę, że w nagrodę raz po raz na jego czubku chuja pojawiała się kropelka słodkiego płynu. Zlizywałem je namiętnie, po czym rozprowadzatem po całym jego kutasie. Tak byłem zajęty obrabianiem patana Bartosza, że dopiero teraz poczułem ostry napór na moją dupę. Mój najczulszy i najbardziej tajemniczy punkt zdobywał Łukasz. Zauważyłem, że kapitan uwielbiał pokazywać swoją siłę. On też zauważył, że bardzo mnie podniecały jego silne chwyty, natychmiastowe decyzje, jego silny i władczy wzrok, który mówił: "Wojsko broni, wojsko czuwa, chuj wojska też spluwa. On też wymaga smarowania i ostrego wyruchania." Takie hasło miałem przed oczami, kiedy jego chuj zdobywał moją dupę.

Bartosz tymczasem odwrócił się i nadstawił swój tyłek pod mój język, Dziurka jego była dość rozluźniona. Widać było, że często gości w swojej norce męskie członki, bo zwieracz nie zdążył dobrze się zamknąć przed następnym ruchaniem. Dlatego łatwiej mi było wepchnąć język w jego norkę. Wylizałem mu całą szparę. Bardzo to lubię, zwłaszcza, kiedy towarzyszy temu włochata dupa.

Kapitan wraz z upływem czasu zwiększał częstotliwość pchnięć, po czym zwalniał na chwilę, by tak szybko się nie zwalić w mojej dupie. Cóż, lata spędzone w wojsku jako zawodowy żołnierz sprawiły, że w tym aspekcie wyćwiczony był perfekcyjnie. Wiedział, kiedy ostro jebać i kiedy należy zwolnić. Ja tylko słyszałem walenie jego dużych jaj o moją dupę. Cały kutas chował się wewnątrz mojej rozpalonej dupy. Dziura stawała się bardziej uniwersalna. Przyzwyczaiła się do rozmiaru chuja, jak i częstotliwości pchnięć. Przez chwilę walił mnie szybko i ostro, po czym wyszedł z mojej dupy i wydał rozkaz, aby "Lizak" wjebał swoją fujarę w moje dupsko. Po chwili role zostały zamienione: w mojej dupie lądował chuj Bartosza, a Łukasz podczołgat się na plecach pod mojego kutasa. W ten oto sposób znaleźliśmy się w słynnej pozycji "69".

Kiedy zabierał się za mojego chuja, czułem, że ściekają z niego kropelki gęstego, przeźroczystego płynu. Przyjął je na swój język, po czym ściągnął napletek, wylizał mokrą główkę i zaczął obciągać moją armatę. Ja robiłem dosłownie to samo. Zlizywałem soki z jego chuja, które pozostały po ostrym waleniu mojej dupy. "Lizak" walił moje dupsko. Nie było to jednak to, co z kapitanem. On po prostu specjalizuje się w lizaniu, o czym świadczy jego przezwisko. Brak było mu rutyny w tym, co robi. Jednak muszę przyznać, że języczkiem to potrafi zadowolić nawet najbardziej wybredną osobę.

Cała trójka zabawiająca się obok też zmieniła swoje ustawienie. "Riki" nadal leżał na podłodze, jednak nie był już rżnięty przez "Jebaka". Ten ostatni nadstawił mu swój tyłek do inspekcji, a w swoich ustach miał chuja "Ostrego". Dodatkowo Dominik walił sobie kutasa ręką. Nie trwało to długo, bo oto do wejścia w "Rikiego" szykuje się Sławek. Po chwili walił już w dupsko. Kutas miał ułatwioną pracę, bo chwilę wcześniej dziurę rozjebał "Jebak". Dlatego od samego początku robił to w sposób zdecydowany.

Po chwili Sławek i Dominik dołączyli do nas, a Bartosz poszedł do Damiana. Miał tam doskonałe pole do popisu. Mógł dobrze wylizać dupę "Rikiego" i jego kutasa, zresztą z wzajemnością. My pozostaliśmy w gronie czterech osób. "Jebak" pozostał w pozycji na klęczka. Kapitan położył się na jego plecach z nogami opuszczonymi na podłogę i uniósł swego chuja do góry. "Ostry" stanął okrakiem nad nimi i przyjął chuja kapitana w dupę, po czym rytmicznie jeździł na jego kutasie. Kapitan, jak i "Ostry", zaczęli gwałtownie wydawać z siebie okrzyki ekstazy, która przelewała się przez ich ciała. Musiałem temu zapobiec, bo było za głośno. Dlatego wszedłem między nich tak, aby każdy z nich mógł coś pieścić. Łukasz dostał moją dupę, a Sławek chuja. Kapitan mógł teraz wylizać moje dupsko, a "Ostry" przygotować mój fiut do dupczenia. Po chwili opuściłem środeczek. "Ostry" skończył jazdę i cofnął się z tyłkiem do kolan kapitana i położył się na jego cielsko. W ten sposób mogli swobodnie zatopić swoje języki w gorących ustach, a ja przystąpić do dupczenia.

Nakierowałem chuja na otwór i wpakowałem kutasa we włochate dupsko Sławka. Otwór był dobrze rozciągnięty i zwilżony, co zminimalizowało ewentualne tarcie. Swobodnie waliłem go w dupę. Nora jego połykała mego penisa po same jaja. Najwięcej rozkoszy przynosiła mu nasada mego chuja, która objętościowo była imponująca. Lubił po prostu spory kawałek chuja w swojej norze. Często przerywał lizanie z Łukaszem, by wyjęczeć parę słów zadowolenia:

- Od dawna nie miałem innego chuja w dupie poza naszą brygadą, i to w dodatku takich rozmiarów. Nie oszczędzaj mojej dupy. Zruchaj ją ostro, bo nie wiem, kiedy znowu dostanę tak dobrze po zaworach. O, tak. Grzmoć mnie. Oooo, yes!

Po tych słowach znowu zaczął się ślinić z kapitanem. A mnie jego tekst zmobilizował do jeszcze bardziej efektywnego rżnięcia.

Po chwili piramida rozpadła się. Chłopaki odeszli na bok, a przede mną stała dupa kapitana do wyjebania, Dziurę miał wilgotną, ale spiętą, bo nikt go jeszcze dzisiaj nie walił. Ja będę pierwszy. To chyba zaszczyt.

Chuj mój naparł na otwór Łukasza. Wchodził dość mozolnie, ale do czasu. Po paru chwilach ruchałem go już swobodnie. Kutas zdobywał jego dupę coraz głębiej, a on reagował na to bardziej donośnymi odgłosami. Dlatego dotarłem do jego ust, by móc uczestniczyć w jego przeżyciach bardziej dogłębnie.

Chłopaki obok też ostro się rżnęli. Połączyli się razem. Dominik dawał dupy Damianowi, a ten z kolei ssał kutasa "Ostrego". "Lizak" obrabiał tyłek Sławka. System naczyń połączonych.

Ledwo zdołałem wyciągnąć chuja z dupy kapitana, zwalić kondoma, po czym trysnąłem nasieniem na jego cielsko. Zalałem go potokiem spermy. Strasznie to podjarało chłopaków obok. Reszta dołączyła do nas. Teraz wszyscy razem finiszowaliśmy. Mnie kapitan kazał położyć się na wąskim łóżku. Cała reszta okrążyła mnie dookoła i zaczęła finiszować. Wszyscy walili konie na wyścigi, by jak najszybciej zalać moje ciało. Pierwszy eksplodował "Lizak", po nim "Ostry", potem "Riki". "Jebak" i na końcu kapitan. Sperma z pięciu chujów zalała moje ciało. Czułem jej ciepło na każdym skrawku. Żołnierze rozmazali ją rękoma po moim ciele, po czym wszyscy nawzajem wypolerowali swoje spluwy.

Na koniec ostatnie słowo powiedział kapitan:

- Inaczej nie mogliśmy ci podziękować za gościnę. Myślę, że jesteś zadowolony?

- Zadowolony? To mało powiedziane. Jestem wyjebany do granic możliwości. Niestety, muszę wracać do pracy.

Cała paczka zasnęła wkrótce. Dotrzymali jednak słowa i byli gotowi do wyjazdu z samego rana. Na koniec przyszedł kapitan i powiedział, że wpadną tutaj w drodze powrotnej w przyszły piątek. Reszta na mojej głowie. Musiałem sobie ustalić zmianę nocną. Właściciele to nie problem. Wracają dopiero za dwa tygodnie, Łukasz zapowiedział, że będzie świetna zabawa, w co oczywiście po ostatniej nocy nie wątpiłem.

Jonson

  - Lipiec 2000 -


Hej, jeśli podobało Ci się to opowiadanie - zostaw komentarz! Dużo to dla mnie znaczy. 

Jeśli chcesz jakoś inaczej się odwdzięczyć - zapraszam na moją wishlistę. Przyjmuję też używany sprzęt wojskowy ;) 

sobota, 21 stycznia 2023

Niespodziewana randka z Grindra II

Miałem bardzo dużo pomysłów w którą stronę pociągnąć to opowiadanie. Ten poniżej zdecydowanie najczęściej przebijał się w mojej wyobraźni - pewnie przez to jak często bywam ostatnio na siłowni. Mam nadzieję, że Wam się spodoba - powoli kiełkuje mi już pomysł na część 3. 


Miałem przejebane. 

Po tym jak Wojak sprytnie wmanewrował mnie w sytuacje, gdzie nie miałem wyjścia i musiałem obrabiać pałki kilku nieznajomym tego samego wieczoru, wiedziałem, że na tym się nie skończy. Nigdy nie zobaczyłem kartki z ocenami, które wystawili mi tego wieczora, ale musiała tam być co najmniej jedna "pała". 

A to znaczyło, że będzie poprawka. 

Wojak zostawił mnie zakutego w klatkę, żebym "nabrał pokory" przed powtórką z egamiznu. Miałem nadzieje, że chociaż mnie zerżnie, bo byłem tak napalony, że pewnie od bycia branym bym poleciał, ale Wojak był twardy. Co dziwne, chyba nawet sam sobie nie walił w tym czasie. 

Jedyną moją ucieczką od narastającej frustracji były wizyty na siłowni, gdzie mogłem trochę spuścić z pary. Już wcześniej chodziłem w klatce na siłownię, więc nie stresowałem się, że ktoś to zobaczy - miałem sprytny system zasłaniania się w kluczowych momentach, tak, że moja tajemnica była bezpieczna. 

Od akcji z naszym salonie wizyty na siłowni... nie były takie same. Za każdym razem, kiedy skrzyżowałem spojrzenia z jakimś byczkiem, albo wydawało mi się, że ktoś mi się przygląda jak pracuję na maszynach, zastanawiałem się czy to jeden z kolesi, którym wtedy obcigałem. Oglądałem nagrany wtedy filmik tylko raz, i nie byłem w stanie powiedzieć, czy któregokolwiek z nich bym rozpoznał. 

Zazwyczaj chodzę na siłownię rano, ale w czwartek miałem mnóstwo problemów z jednym zleceniem więc, musiałem przesunąć wyjście na późny wieczór. Minął już prawie tydzień od pamiętnego wieczoru, i moje podniecenie znacząco zeszło, mój zakuty gnat przestał już podrygiwać co chwilę - pojawiła się za to frustracja i zniechęcenie. 

Akurat pakowałem się na siłownię, kiedy Wojak wszedł do pokoju, z moim bidonem w ręku. 

-Zapomniałeś przedtreningówki. 

-Dzięki - odwarknąłem. Po kilku dniach w zamknięciu tracę ochotę na zabawy i było to słychać w moim głosie. 

-Dobra chodź, rozkuję cię. 

Spojrzałem na niego podejrzliwie. 

-Serio? 

-Tak. Oczywiście, nic za darmo. 

Wiedziałem, że będzie haczyk. 

-Co chcesz? 

-Wskakuj w swój strój sportowy. 

Wojak oparł się o ścianę i obserwował, jak zrzucam z siebie ubrania. Widziałem wyraźny kształt rysujący się w jego dresowych spodenkach. Z kieszeni wyciągnął mały srebrny kluczyk i bawił się nim. Uśmiechał się bandziorsko, kiedy golusieńki wyciągałem spodenki. 

-Gacie nie będą Ci potrzebne, zakładaj same szorty. 

Tak też zrobiłem i stanąłem przed nim na baczność. Podszedł do mnie i złapał mnie za jaja. Mój drąg próbował stanąć, ale klatka skutecznie mu to uniemożliwiała, w wyniku czego jądra były boleśnie ściśnięte pierścieniem. Wojak o tym wiedział i uciskał je boleśnie. 

-Zaraz obrobisz mi elegancko. Oszczędzałem dla ciebie. Ale sprawa jest prosta. Rozkuwam cię, ale masz zakaz dotykania się, jasne? 

-Tak. 

-Pięknie. Do tego jak skończysz trening, masz obowiązkową sesję w saunie - chodzisz coś spięty ostatnio, może się trochę zrelaksujesz. 

Co on kurwa kombinuje? Coś na pewno jest na rzeczy... 

Musiał coś wyczytać w moim spojrzeniu. 

-Nie patrz tak na mnie, przecież wiem, że Ci się to podoba. 

Miał drań rację. 

-Wracając: po treningu, wrzucasz z siebie wszystko, bierzesz ręcznik i idziesz do sauny. 

Wojak puścił mnie i podszedł do komody. Wyciągnął stamtąd zapasowy ręcznik i swoją kłodkę do szafki na siłownię. 

-Jak już zapakujesz obrania, telefon itp - zamykasz szafkę na tą kłodkę. Kod dostaniesz jak się spiszesz. 

Oho, czyli mam zaplanowane spotkanie. 

Wojak rzucił rzeczy na łóżko i zręcznym ruchem wyciągnął mojego fiuta ze spodni. Kluczykiem rozkuł plastikową klatkę. Zdjęcie jej było nieco bolesne po tak długim czasie - szczególnie, że miałem dość pokaźny wzwód. Ale ta ulga! Potem podciągnął mi z powrotem spodenki.

-A teraz jazda kocie, do roboty - wywalił swój karabin ze spodni. Nabrzamiały, i gotowy. Napletek lekko mu się zsunął i było widać, że się ślini. 

Padłem przed nim na kolana i wziałem się za to co wychodzi mi najlepiej. Chuj urósł mu tak bardzo, że nie byłem w stanie wziąć go w całości do ust. Wojak złapał mnie obiema rękami za głowę i zaczał metodycznie wbijać się we mnie raz za razem. Nie przeszkadzało mu zupełnie, że nie byłem w stanie wziąć oddechu. 

Bardzo szybko jak na niego zaczał postękiwać - musiał być ekstremalnie napalony. Ja sam byłem bardzo blisko - bo mój gnat po tak długim zakuciu był niesamowicie czuły i samo ocieranie o sportowe spodenki sprawiło, że byłem na granicy. 

-Wstawaj - warknał i zaczał sobie walić. Spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się zadziornie. Jednym ruchem odciągnął gumkę moich spodenek i przysunał się do mnie. Wycelował swoją strzelbę centralnie na mojego chuja i zaczął strzelać. Salwa za salwą. Jego gorąca sperma zalewała mojego penisa i podbrzusze. Miał tego sporo. Ostatnim ruchem strzepnął końcówkę i puścił gumkę. Moje luźne spodenki od razu przylepiły się do jego nasienia. Poczułem jak powoli spływa mi po jajach i coraz bardziej przesiąka materiał spodenek. Gotowało się we mnie - cała niechęć do akcji przeszła mi. Jedyne o czym marzyłem to, żeby też spuścić z kija. 

-To, zeby się lepiej ćwiczyło. 

Zajebiście, nie powiem, będę jebać spermą na kilometr. Musiałem się skrzywić nieco - Wojak poklepał mnie po policzku. 

-No już już. A teraz masz na przepłukanie ust i do roboty - wręczył mi bidon. Wziąłem łyka i od razu pomyślałem, że to pewnie pułapka. Wojak złapał za bidon i podniósł do z powrotem do moich ust. 

-Do dna byku. 

W smaku nic nie było dziwnego, ale wiedziałem, że coś jest nie tak. Spakowałem się i ruszyłem na siłownię. 

Miałem nadzieję, że zanim tam dojdę, sperma w moich spodenkach choc trochę zaschnie, ale przy tej ilości nie było to chyba możliwe. 

Na siłowni, na szczęscie było mało osób - poznałem to po ilości zajętych szafek. Jeden tylko koleś przebierał się gdzieś po drugiej stronie. Spojrzał na mnie kiedy zajmowałem szafkę i zatrzymał wzrok dłużej niż to było normalne. Odruchowo spojrzałem na swoje spodenki, bo miałem wrażenie, że plama spermy będzie widoczna na kilometr - tyle dobrze, że spodenki były czarne i nie było widać tak bardzo, że są mokre. 

-A może to jeden z tamtych kolesi?  - pomyślałem. Podnieciła mnie taka możliwość. Bardziej niż zwykle. Mój świeżo uwolniony przyjaciel bryknął, a ja zacząłem przypominać sobie Inwokację Mickiewicza w głowie - mój sprawdzony z czasów dojrzewania sposób, żeby szybko pozbyć się niechcianego wzwodu. 

Bezskutecznie. Mój członek twardniał w tempie ekspresowym i im bardziej starałem się nie myśleć o seksie - tym większy namiot pojawiał się w moich spodenkach. Zerknąłem na przebierającego się faceta - teraz już jawnie sie na mnie gapił - i uśmiechał się szyderczo. 

Zamknąłem szafkę i uciekłem na salę maszyn. Faktycznie nie było tu zbyt wielu osób - w kącie z luźnymi ciężarami kilku kolesi ciskało żelazo - wszyscy obcięci na krótko. Nie typowe byczki, ale nieźle przypakowani. Okej, tego miejsca muszę unikać. 

Na bieżni uświadomiłem sobie, co się stało. Skurwysyn zapodał mi viagrę. Ja pierdole. Dobry trening będzie. Musiało tak być, bo słyszałem lekki szum krwi w uszach i charakterystyczne "ciśnienie" w oczach.  Ciekawe co jeszcze dla mnie zaplanował. 

Zrobienie całego treningu, zajęło mi nieco więcej niż zwykle - starałem się unikać maszyn koło kogoś, bo mój namiot na pewno zwróciłby uwagę. Ćwicząc cały czas czułem jak główka mojego penisa ociera się o śliskie od spermy spodenki. Doprowadzało mnie to do szału. 

Kiedy skończyłem trening siłownia była już prawie pusta. Pierwszy sukces za mną. przeżyłem. Teraz druga część zadania. 

Wróciłem do szatni. Zrzuciłem z siebie przepocone ubrania i zaspermione spodenki. Wszystko wrzuciłem do szafki, wyciągnąłem ręcznik i zamknąłem szafkę na kłódkę Wojaka. Wziąłem ręcznik, zeby się nim owinąć - i wtedy ogarnałem, że ręcznik który od niego dostałem jest niewiele większy od ręcznika do rąk. Za cholerę nie dało się go owinać w pasie. Mogłem trzymać go jedną ręką, wtedy prawie zasłaniał mi krocze. 

-Jebany skurwysyn - warknąłem pod nosem i ruszyłem do sauny. Miałem tylko nadzieję, że będzie tak samo pusta jak siłownia. 

Pod drzwiami, ze środka usłyszałem głos rozmowy i gromką salwę śmiechu. Ewidentnie nie była pusta. Wszedłem do środka. Sauna była maleńka - pomieściła by może 8 osób na 2 piętrach siedzeń, które miały kształt litery L. W środku siedziało tych samych kilku kolesi którzy wcześniej ciskali żelazo. Trzech siedziało na wyższym piętrze a 2 na dole. Wszyscy umilkli kiedy wszedłem do środka. 

- Cześć - przywitałem się. 

-Siema, czołem... - odpowiedzieli.

Obleciałem ich wzrokiem - wszyscy dość szczupli, ale umięśnieni, obcięci na krótko. Jeden miał tatuaż na ramieniu, z polskim orłem. 

-Panowie, zróbcie miejsce koledze - powiedział siedzący na górze blondyn, do dwóch na ławce na dole. Blondyn był znacząco większy od pozostałych - widać było, że ma u nich autorytet. Może to ich trener.  

-Tak jest - odsunęli się na boki robiąc mi centralnie miejsce między sobą. Usiadłem i od razu przesunąłem się kawałek, bo plecami oparłem się lekko o mogę siedzącego za mną bruneta.

-Sorry.. 

-Luz stary, już się przesuwam a ty sie oprzyj wygodnie - powiedział do mnie brunet i poczułem jego rękę na ramieniu. Lekko mnie popchnął a moje plecy dotknęły rozgrzanych desek. W tej pozycji malutki ręcznik który trzymałem prawą ręką, był napięty do granic możliwości. Podniosłem się lekko i wysunalem kawałek spod tyłka, żeby mieć większy zapas z przodu. Problem w tym był tyko taki, że od razu bardziej było widać jak bardzo pała stoi mi pod spodem. Miałem nadzieję, że w półmroku sauny nikt nie zauważy. Brunet przesunął nogę tak, że lekko dotykała mnie w lewe ramie. Włosy na jego łydce drażniły mnie delikatnie i czułem zapach jego potu. 

- Dokładnie Panowie - rzucił blondyn gdzieś nade mną - trochę kultury. Nie jesteście u siebie na jednostce, żeby zachowywać się jak zwierzęta. 

-Gdyby nie pan, też byśmy teraz dupogodzony cisnęli jak reszta kompanii.  - rzucił, któryś tych u góry. 

-No przypał był straszny, chłopaki tak się cieszyli na te przepustki. Wiadomo jak beknął Wierzyński, za to że wszystkim przepustki wycofali?  - zapytał brunet nade mną. 

-Kto ma wiedzieć ten wie, Śliwa, ciekawość to pierwszy stopień do piekła. No chyba, że chcesz to dostaniesz tą sąma robotę co tamten gamoń i szybko się przekonasz? 

-Podziękuję.

-Tak myślałem. Z resztą znając chłopaków na kompanii to jeszcze się na nim odegrają... My tu gadu a sauna stygnie. Polejcie piec. 

Siedzący przy wyjściu facet, chyba najmłodszy z nich sięgnął chochlą do wiadra i polał kamienie. 

W saunie raz dwa zrobiło się ekstremalnie gorąco, i wszystkich trochę zatkało. Siedziałem blisko pieca i fala uderzeniowa walnęła mnie prosto w oczy.

-Panie sierżancie, mamy jeszcze godzinę - powiedział młody. 

Jęk zawodu rozszedł się po ekipie. 

-Nie marudzić i tak wam się upiekło, że nas puścili po zaopatrzenie. Nikomu ani słowa, że nie było opóźnień, zrozumiano? 

-Jasne, szkoda tylko że z tej przepustki nic nie wyszło. - powiedział siedzący za mną brunet.  

-A co, ciśnie w rozporku, nie? Gośka pewnie też lekko nie ma bez ciebie - rzucił siedzący obok bruneta facet. Głos miał niski i donośny - Nie martw się Andrzej ona pewnie znalazła sobie zastępstwo,

Kolejna salwa śmiechu rozeszła się po towarzystwie. 

-Ten się śmieje kto się śmieje ostatni, Tomek. - odgryzł się brunet. 

-Mówisz? A co, masz może jakąś kurewkę pod jednostką? I tak się nie dzielisz? 

Tomek, który siedział za oparł łokcie o kolana tak, że pochylił się mocno nade mną.

-Pod jednostką nie, ale wiesz dobry żołnierz zawsze sobie poradzi. 

Tym razem nie było wybuchu śmiechu. Coś w jego głosie, sprawiło, że włos mi się zjeżył na karku. Dyskretnie zerknąłem w lewo - gdzie młody żołnierz szczerzył się, patrząc na siedzącego za mną bruneta. Ten ruchem nogi zahaczył o mój ręcznik, leżący raczej luźno i szarpnął, odsłaniając mój wzwód. 

Jednocześnie poczułem, że kładzie mi rękę na ramieniu i mocno przyciska mnie do siedzenia, dając mi sygnał, żebym nawet nie myślał, żeby się ulotnić. 

-Chyba nam nie odmówisz kolego, co? - powiedział bezpośrednio do mnie. - To jakby... obywatelski obowiązek, wesprzeć armię. 

Naraz zlał mnie pot, niewiele mający wspólnego z gorącem. Mój członek stał tak, że  było to aż bolesne. 

-Tomek, chyba nie musisz pytać. Faceta zatkało, ale ewidentnie cieszy się na twój widok. 

Ręka Tomka przewędrowała na mój kark 

-To jak, pomożesz kolegom? 

Czy to była zasadzka Wojaka? Czy może to zupełny przypadek? Musiałem obstawiać, że to był jego plan - w końcu jakoś chciałem wrócić do domu, a wszystkie moje obrania zostały w szafce do której nie miałem dostępu. 

-Ja.. tak. 

-Tak jest, się mówi! 

-Tak jest! 

-Brawo, jeszcze będzie z ciebie żołnierz. 

Chłopaki zaśmieli się. W saunie zapanowało lekkie poruszenie. Ręczniki, którymi zasłaniali się mężczyźni zostały zsunięte, w powietrzu dało się wyczuć charakterystyczny zapach męskości. 

Siedzący po mojej prawej facet wstał

-Panowie, ja spasuje 

-Nie ma sprawy Damian, to obstawiaj wejście, żeby nie było przypału. 

-Jasne - Damian wyszedł i słychać było, że poszedł prosto pod prysznic. Chyba nie miał tyle elastyczności co reszta chłopaków. 

-No to do roboty kocie - Tomek zasadził mi siarczystką kelpę w kark.

-Hola Panowie - wtrącił się blondyn - porządek musi być. W kolejności szarży. 

-Czyli wielkości Panie sierżancie. - Rechot poniósł się po saunie. 

-Tomek i tak ma większą armatę. - któryś z nich rzucił.

-Wojtuś, do roboty - zadecydował sierżant. Wojtuś to był ten najmłodszy. Nie wydawał się wcale speszony. Wstał sprężyście i znalazł się tuż przede mną. Tomek pokierował moją głową, popychając ją do przodu. Karabin młodego żołnierza prezentował się doskonale - nie za długi, ale zawadiacko wykrzywiony do góry. Jak z obrazka. Miał krótkie, ciemne włosy, zwieńczące nasadę członka. Wygladał jak wyrzeźbiony. 

-Młody masz 3 minuty rozumiesz? Bo mnie rozsadzi jak nie spuszczę. 

-Nie ma sprawy Tomek. 

-No to, polerka, kocie. 

Pchnięcie w mój kark, mocne i stanowcze, sprawiło, że musiałem wziąć go całego na raz. Nie pozwolił mi się wycofać, kiedy członek Młodego spenetrował moje usta, a ja w pierwszym odruchu chciałem się odsunąć. Tomek docisnął tylko mocniej, aż mój noc zadokował w drapiących włosach łonowych. 

Przytrzymał mnie tak chwile, a potem powoli luzował rękę, żebym mógł się nieco wycofać. Na tyle, żeby wziąć oddech, ale nie na tyle, żeby cały gnat wyszedł z  moich ust. 

-Bierzesz go na raz, słyszysz? Karabin załadowany musi wystrzelić. 

-To kwestia bezpieczeństwa - rzucił czwarty z nich. 

Nawet gdybym chciał nie mógłbym odpowiedzieć, po poczułem mocne pchnięcie z tyłu głowy. zaczeło się regularne nadziewanie mnie na karabin Młodego. Dzięki temu, ze nie musiałem kontrolować rytmu, mogłem skupić sie na rozluźnieniu szczęki i gardła, przez co Młody wyjeżdzał we mnie jak tłok. Tak też sapał i było pewne jak dwa plus dwa, że zaraz zaleje mnie żołnierska sperma. 

Kiedy zaczął strzelać. Tomek odciągnął nieco moją głowę, przez co większość spustu wylądowała w moich ustach. Spermę miał słodką i gęstą. Odruchowo zacząłem ją łykać, żeby się nie zadławić. 

Młody w końcu zamarł i wysunął swój karabin. Wycisnął jeszcze ostatnią kroplę i wytarł mi o wargi. 

-Co się mówi, kocie? - Warknął do mnie Tomek. 

-Dziękuję. 

-Dziękuję i proszę o więcej. - poprawił. 

-Nie ma sprawy - rzucił ten czwarty którego imienia nie znałem. Wojtek wyszedł z sauny, a ten czwarty zszedł na podłogę. - Klękaj, bo ci za dobrze chyba. 

Tomasz zluzował chwyt i zsunąłem się na podłogę. 

Ten czwarty miał drąga mniej więcej tej samej długości ale znacząco grubszego. Wziąłem go do ust i poczułem, że facet zarzucił mi ręcznik na szyje po czym złapał mocno z obu stron, robią z niego swego rodzaju uzdę. Kontrolował w ten sposób szybkość i głębokość pchnięć. Rżnął mnie energicznie, co jakiś czas zwalniając, chyba nie chciał dojść za szybko. 

-Ale się z nim bawisz, Grzesio, weź spuść i daj innym spuścić. 

Grzegorz wziął to sobie do serca - skrócił uzdę i zaparkował tak głęboko w moim gardle, że nie byłem w stanie oddychać. Zręcznym ruchem bioder zaczął dojeżdżać mnie jeszcze głębiej, niż myślałem, że to możliwe. Krótkie i szybkie ruchy, które wykonywał, sprawiały, że nie miałem jak odpocząć nawet na chwilę. Kiedy wreszcie poleciał, był tak głęboko, że nie poczułem nawet smaku - spuścił mi się prosto do gardła. Sprawiło to, że zacząłem się krztusić, ale nawet wtedy nie zwolnił uzdy. Bardzo szybko zaczął za to wiotczeć, co było moim jedynym ratunkiem. Nawet jak opadł, był znaczących rozmiarów. 

-Do czysta, kocie - rzucił komendę. Odciągnąłem wargami napletek, który zdążył się zsunąć  i językiem wypełniłem jego rozkaz. 

-No, elegancko. Panowie, zostawiam go Wam. 

-Sierżancie, mogę? 

-Czekaj Tomek, fajną akcję nam tu dziś nagrałeś. Dobry pomysł miałeś z tą siłownią. Daj mi szybko spuścić, to się potem z chłopakiem pobawisz, bo zasłużyłeś na coś ekstra. 

-Tak jest. 

Wciąż na kolanach przetarłem oczy, bo od tej akcji zacząłem mocno łzawić. 

-Do mnie kocie - usłyszałem blondyna. Wstałem i spojrzałem z czym przyjdzie mi się mierzyć. Jego giwera była... elegancka. Ewidentnie musiał być obrzezany. Ogromny żołądź błyszczał, między jego rozchylonymi nogami. Klęknąłem na podeście pierwszego piętra i pochyliłem się do szabli. Blondyn rozparł się i założył ręce za głowę i zamknął oczy - pewnie wyobrażając sobie, że laskę robi mu jego dziewczyna. Obrabiałem mu rytmicznie - góra dół - starając się schodzić coraz głębiej. 

Wtedy poczułem, że Tomek stanął za mną i jego karabin ociera się pomiędzy moimi pośladkami. Powoli, czasem zahaczając o mój zwieracz, a potem zsuwając się dalej. Nie byłem w stanie powiedzieć jak wielki jest jego sprzęt, ale czułem, że nie mały. 

Po kilku minutach takiej akcji blondyn złapał mnie za włosy i odciągnął od swojej pałki. Myślałem, że coś robię nie tak - ale chłop musiał być już na finiszu, bo zaraz, prosto w moją twarz wystrzeliła salwa jego spermy. Nie mogłem się powstrzymać i spróbowałem ściekającej po twarzy śmietany. Była nieco gorzka, drapiąca. 

-No to Tomek - my się ogarniamy a ty zamknij temat. Czas operacyjny 15 minut. 

Długo nie musiałem czekać, Tomek pochylił się i zebrał mi ręką z twarzy spermę dowódcy, po czym rozsmarował mi ją między pośladkami. Na takim poślizgu wjechał we mnie - powoli, ale stanowczo, nie dając zbyt wiele czasu na rozluźnienie. Miałem wrażenie że wsuwa się we mnie w nieskończoność, w mojej wyobraźni jego kutas mierzył już z 30 centymetrów - tak powoli i metodycznie mnie nadziewał. W końcu poczułem jego jaja na swoich i wiedziałem, że zadokował. 

-Wiedziałem, że do pyska byś nie dał rady go wziąć, więc ostatnio ci odpuściłem. 

A więc to był Tomek! Drugi z facetów, którym wtedy obrabiałem który tylko zlał mi się do pyska. Przynajmniej wiem, że to nie dzieło przypadku a plan Wojaka. 

-Teraz nie będzie tak lekko, ale może poprawisz ocenę.

Wyjechał ze mnie całkowicie a potem nabił mnie ponownie. I tak zaczał mnie rżnąć - wychodząc całkowicie i wjeżdżając z powrotem całą długością. Po kilku takich ruchach, kiedy przywykłem do jego rozmiaru ogarnąłem, że trep praktycznie całą swoją długością naciera idealnie na moją prostatę. Byłem ekstremalnie podjarany po tak długim czasie w zamknięciu. Powoli zaczęło nabudowywać się we mnie napięcie a ja całkowicie zatraciłem się w poczuciu bycia nadziewanym na jego karabin. 

Nie mogłem powstrzymać się i zacząłem lekko jęczeć, bo czułem, że narastający orgazm jest tuż tuż, a Tomasz jechał mnie coraz szybciej. 

Kiedy byłem o włos o tego żeby polecieć, trep westchnął głęboko i ostatnim ruchem nabił mnie po same jaja. Zaczał się we mnie zlewać. Teraz kurwa?! Zacząłem powoli ruszać się do przodu i do tyłu, żeby i siebie wreszcie spuścić, ale poczułem jego ciężką łapę na karku. 

-Nie wierzgaj, kurwa. Bo jeszcze polecisz. 

Co za gnojek. Specjalnie mnie tak zajechał? 

Widmo spełnienia, zblakło nieco a gdzieś po minucie wysunał się ze mnie, wciąż twardy. Klepnął mnie siarczyście w pośladek. 

-Pod prysznic. 

Wyszedłem za nim do pomieszczenia z prysznicami. Była to otwarta sala. Tomek odkręcił wodę i zaczał sie myć. Zgłupiałem. Myślałem, że to ciąg dalszy zabawy, a on po prostu spuścił z kija i przestał się mną interesować. 

-Co tak czekasz? Chyba też musisz, się ogarnąć? Właź pod wodę.

Kiedy ja szybko spłukiwałem z siebie spermę i pot, on skończył i wyszedł do szatni. Dwie minuty później poszedłem jego śladem. Tomek właśnie wiązał buty - brązowe żołnierskie trepy - ubrany w spodnie moro. Reszta ekipy czekała już na niego, też w mundurach. Młody oparty o szafki podeszwą buta, z rękami w kieszeniach. A ja pomiędzy tym wszystkim jak mnie pan bóg stworzył, bez nawet ręcznika, który został w saunie. 

-Ekhm... - chciałem zapytać o kod do mojej kłodki - ale sierżant nie dał mi dojść do głosu. 

-Na co czekasz kocie? Tak będziesz po mieście łazić? Wojtuś, ogarnij kolegę. - Młody sięgnął do szafki o którą się ubierał i wciskał mi w ręce pakunek. Mundur i buty. 

- Co to ma kurwa znaczyć? Pytałem sam siebie. 

-Mówiłem ci kocie, że masz ocenę poprawić, a ty podszedłeś do innego przedmiotu - rzucił Tomek. Także poprawka dopiero przed tobą. Ubieraj się bo czas nas goni. 

W amoku zacząłem wkładać na siebie oliwkową bieliznę, spodnie w kamuflażu i bluzę. Na koniec zasznurowałem żołnierskie buty. Byłem gotowy. Tomek popchnął mnie i ruszyłem za chłopakami do wyjścia z siłowni. Moje ubrania mój telefon - zamknięte w jednej z szafek - a ja zdany na łaskę tych żołnierzy. Zobaczyłem w lustrze swoje odbicie - trep, zupełnie jak oni, nikt by nie zobaczył różnicy. A na mundurze imiennik z nazwiskiem "Wierzyński". 

Autor: Saigteoir


Hej, jeśli podobało Ci się to opowiadanie - zostaw komentarz! Dużo to dla mnie znaczy. 

Jeśli chcesz jakoś inaczej się odwdzięczyć - zapraszam na moją wishlistę. Przyjmuję też używany sprzęt wojskowy ;)